Przeklęta Wioska

Kameralna sesja RPG na forum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | 
 

 Zielone oczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Krith
Admin
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Zielone oczy   Sro Sie 30, 2017 12:48 pm

//kursywa, pierwszy akapit i samotne zdanie są przeznaczone dla wszystkich. Pogrubione imiona wskazują adresatów kolejnych zdań. Oczywiście możecie je przeczytać, ale możecie też je ominąć. W razie jakichkolwiek pytań zapraszam do tematuz pytaniami od i do graczy. Życzę udanej zabawy Smile//

Uczucie było niesamowicie intensywne, bliskie spełnieniu. Łudząco podobne do tego jakiego można doznać podczas seksu we śnie, gdy umysł sam podsuwał najsmaczniejsze, najintensywniejsze bodźce wprost z odmętów podświadomości.
Miecz wbity w serce wroga, zęby zaciskające się na jego gardle, kciuki wbijane w jego oczy, odgłos miażdżonych żeber... Krzyk przerażenia wypełniający uszy, niczym krzyk rozkoszy napawający Ciebie coraz większą ekstazą. Śmierć, którą niosłaś była wszystkim tym, za czym tęskniłaś tak wiele lat. Trup leżał wszędzie, a Ty królując nad stertą śmiałaś się w głos do swoich odbić.



Przebudzenie nie należało do najprzyjemniejszych. Czułaś suchość w ustach, nie miałaś do końca świadomości tego gdzie i w jakiej sytuacji się znajdujesz. Zwłaszcza, że dookoła panowały absolutne ciemności, a chłodne lekko zatęchłe powietrze wypełniał zapach, który chyba tylko dlatego nie wywoływał u Ciebie torsji, ponieważ ciało już go doskonale znało...

Wspomnienia pojawiały się niechętnie i opornie...

Kid... tam był Twój motocykl i jakiś pieprzony gnojek, który chciał Ci go odebrać. Dlaczego więc teraz czujesz, że obudziłaś się siedząc na czymś nieprzyjemnie twardym i chłodnym, wręcz lodowatym. Świadomość ciała podpowiedziała Ci, że nie jesteś ubrana w swoją skórę w której zwykłaś jeździć. Materiał był nieprzyjemnie drapiący, ale przynajmniej oddzielał od siedziska.


Salome...początkowo nie zwracałaś na to uwagi, ale zmysły nie mogły kłamać. Starałaś się odsunąć od siebie myśl, że to nie psi towarzysz a Ty coraz pewniej przemierzasz ulicę szlakiem, którego nikt normalny nie powinien czuć. Zew. Instynkt... jak inaczej to nazwać? Pamiętasz zardzewiałe drzwi. Chyba chciałaś się dostać do środka, choć nic nie wskazywało na to, żeby ktokolwiek tam był. A potem zalał Cię mrok i w sumie ciągle zalewał. Było Ci ciężko. Coś, czy może ktoś na Tobie leżał. W ustach czułaś metaliczny posmak krwi. Nie mogłaś ocenić czy to Twoja czy cudza.

Raisa...gdzieś powinien świecić się monitor komputera, z którego przed chwilą czytałaś jakieś banialuki, które próbowały Cię jakkolwiek przerazić. Siedząca pozycja w jakiej zdarzało Ci się zasypiać była bardzo niewygodna i potem nie raz marudziłaś na zastałe mięśnie. A jednak leżałaś, było Ci nawet dość miękko. Tylko dlaczego było tu tak cholernie ciemno? Lampy na ulicy się popsuły? Poruszyłaś się delikatnie a Twoja dłoń natrafiła na cudzą dłoń. Zimną dłoń. Odruchowo przesunęłaś palcami dalej, po nadgarstku ramieniu... Ręka przytwierdzona była do ciała, które najprawdopodobniej spoczywało pod Tobą. I z pewnością nie była osamotniona. Umysł próbował odepchnąć wizję tego, co stanowiło Twoje posłanie, ale mimo mroku miałaś sto procent pewności, że nie był to zwykły materac.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Czw Sie 31, 2017 11:48 pm

Ostatnio całe jej życie stanęło na głowie.
Wszystko było na odwrót, nie tak jak być powinno. Zamiast pies ciągnąć ją na lince, ona ciągnęła psy. Szybkie małe pociągnięcia nosem i przyspieszone bicie serca. Delikatna ekscytacja tym co znajdzie się na końcu ścieżki, po której wiedzię Cię instynkt.
A więc to czują jej psy za każdym razem gdy podążają za tropem....
Ale dlaczego nie czują tego teraz? Dlaczego raz po raz patrzą zdziwione zachowaniem swojej przewodniczki?
Wątpliwości tylko przez chwilę przyćmiły zmysły policjantki. Potem pochłonał ją trop.
Ostatnią w pełni rzeczywistą rzeczą były stare metalowe drzwi... i orzechowe oczy Bestii...
Potem nastała ciemność. Fascynująca, pociągająca. Nastała wizja. Spełnienie, na które czekała tyle lat! Nie mordowała już kociaków, ani małych rudych wiewiórek. Człowiek... o tak człowiek. W ciemności nie czuła strachu, kara nie była tak bliska jak zwykle. Nikt jej nie groził. Mogła więc dusić. Zaciskać trzęsące się z nadmiaru emocji palce na szyi ofiary, czuć ciepło ich krwi. Wsłuchiwać się w piękne wydawane przez ofiary dźwięki... Muzyka dla uszu. Miód dla jej umęczonej duszy. Zaczęła się śmiać. W końću po tylu latach w pełni szczerzę. Wśród trupów poniesiona falą ekscytacji rozsadzające jej wnętrze.
W końcu nie musiała udawać. W końcu może robić to o czym marzyła przez długie lata.... tego jej brakowało. Za tym tęskniła.
Wizja, sen, wspominienia. Czymkolwiek była ta piękna symfonia dźwięków, obrazów i odczuć.... odpłynęła. Pozostała jednak ciemność i słdodkie pocieszenie w postaci metalicznego posmaku krwi w ustach. Przełknęła ślinę. Dyskomfort. Coś albo raczej, biorąc pod uwagę ciepło na niej leży. Do Salome ta istotna informacja doszła dopiero kilka chwil po przebudzeniu. Reakcja również wydawała się być opóźniona. Zepchnęła z siebie ciało energicznym ruchem, nie bacząc na to czy komuś stanie się jakakowliek krzywda i usiadła niezgrabnie klnąc pod nosem po hiszpańsku. Szeroko otwarte oczy przeczesywały mrok, może uda im się do niego przyzwyczaić?
Gdzie ona do cholery jest?
Gdzie są jej psy?
- Bestia! Chilly! – krzyknęła w mrok czując ukłucie niepokoju. Nie potrafiła sobie przypomnieć co się z nimi stało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Nie Wrz 03, 2017 10:36 pm

Powinna zająć się pracą, dała sobie krótki termin, jak zazwyczaj, tylko tak można było liczyć, że klienci wrócą albo polecą dalej ich pracownię. A jednak czas traciła na niewiele wnoszące przeszukiwania stron. Była przekonana, że ledwie chwilę temu jej wzrok prześlizgiwał po kolejnych fragmentach prozy Lovecrafta i co bardziej szalonych teorii fanowskich. Macki, ofiary, krwawe rytuały i w tym jej kamień, a potem krew. Emocje tak intensywne, że zatraciła się w tych obrazach. Powrót po tym wszystkim do świadomości trwał, Raisa instynktownie chciała spojrzeć na zakratowane okno, aby zweryfikować porę, ale okna nie było. Nic tu nie pasowało, ale uspokajająco pomyślała, że pewnie to ten moment między snem a powrotem do siebie, trochę jeszcze pod jego wpływem, gdy trafiła na dłoń, ramię. Pomiluj Gospodi przetoczyło jej się w myślach, łatwo wracają uwarunkowania. Nigdy nie przestąpiła progu cerkwi w innym celu, niż podziwiania ikon, a teraz zwraca się w tamtą stronę, jakby mogło jej coś to pomóc.
Raisa próbowała się odsunąć od ciała, szło jej opornie, niemal słyszała, jak każde ścięgno się porusza i trzeszczy, gdy zmusza mięśnie do ruchu.
- Ktoś - powiedziała to głosem głuchym, załamującym się, więc starała się odchrząknąć. - Ktoś tu jest? - dodała nieco pewniejszym głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Krith
Admin
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Wto Wrz 05, 2017 5:56 pm

Dookoła panowały nieprzeniknione ciemności. Nie było ani źródła światła, ani choćby nikłej poświaty, która pozwalałaby przyzwyczaić oczy i pozwolić na rozróżnienie choćby konturów.

Raisa nie słyszała absolutnie nic poza poszumem krwi, walącym w oszalałym tempie sercem i tym wszystkim co wydawało z siebie jej ciało podczas podjętej próby odsunięcia się od ciała. Mogła mieć wrażenie, że dźwięki te słychać absolutnie wszędzie. Gdy odsunęła się od swojego "legowiska" niemalże od razu trafiła na następne, zaś drżącą ręką mogła wybadać nos, otwarte, lepkie usta. Jej pytanie zlało się w jedno z zawołaniem dobiegającym z głębi miejsca w którym się znajdowała. "Bestia! Chilli!" - głos należał raczej do kobiety i choć można było w nim wyczuć nutkę zaniepokojenia, Raisa mogła mieć prawie pewność, że nie było tam ani cienia strachu.
Tuż za nią coś się poruszyło.

Salome odwaliła z siebie zimną bezwolną masę, która rzeczywiście okazała się być ciałem. Z nóg mogła zsunąć drugi ciężar, a umysł sam podpowiadał, czym on był. Zawołała z mocą i zdecydowaniem, lecz gdy umilkła a lekki pogłos wciąż dawał wybrzmieć imionom pupili, zdała sobie sprawę, że w tym samym czasie chyba ktoś inny zawołał również. Było to wrażenie dość silne, choć nie mogła tego zawołania ułożyć w żadne konkretne słowa, była niemal pewna, że pochodziło z ludzkiego gardła oddalonego od niej w pewnej odległości. Przy odrobinie koncentracji była w stanie orientacyjnie określić kierunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sob Wrz 09, 2017 12:54 am

Cisza.
Brak znajomego stukotu pazurów o posadzkę. Nie usłyszała również szczekania podekscytowanej Chilly, która zwykle po dłuższej rozłące z właścicielką dawała się ponieść emocją. Nic... Cisza.
Niepokój o psy rozmył nieco emocje związane z ciałami które podczas dziwnego snu przykrywały ją niemalże w całości. Przez chwilę przez jej głowę przemknęła myśl, że to ona sprawiła, że serca ludzi których odrzuciła na bok nie biją. Nie poczuła poczucia winy ani współczucia wobec ofiar. Satysfakcja oraz strach przed karą mieszały się ze sobą powodując przyspieszenie bicia jej serca.
Poprzez swój własny głośny śmierdzący kortyzolem oddech usłyszała ciche wołanie.
To był impuls, który pozowlił jej uwolnić się z pętli własnych emocji w które wpadła w tej nieprzeniknionej ciemności. Obróciła głowę ku źródłu dźwięku. Zacisnęła szczęki. Jej zęby zatrzeszczały w cichym proteście.
Ktokolwiek to jest, prawdopodobnie musi zginąć.
Jeśli jej sen był prawdą a ona beztrosko mordowała leżących tutal ludzi; człowiek który właśnie wydał z siebie głos wszystko widział.
W głowie Salome zaświtała jeszcze druga myśl; a co jeśli człowiek czający się w ciemnościach zabił jej psy?
Po jej plecach przeszedł dreszcz, a ręka odruchowo powędrowała do kabury w któej zwykle spoczywał jej pistolet. Czy znalazła tam broń nie miało większego znaczenia, najwyżej zabije drania własnymi rękoma.
Oblizała spierzchnięte usta i ruszyła przed siebie na nisko ugiętych nogach, przy pochylonym ciele . Była uważna, cicha. Jej wolna ręka delikatnie wyciągnięta do przodu i wstronę ziemi delikatnie muskała podłoże w poszukiwaniu przeszkód. Stopy starała się stawiać bezszelestnie.
Polowała.
Jednak zamiast psa i jego niezawodnego węchu miała tylko swój słaby ludzki słuch. Zamiast jelenia... człowieka czającego się w ciemnościach.
Poza tym to było zwykłe polowanie.
Abramo miała nadzieję, że skończy się tak jak zwykle; śmiercią celu.
Musi tylko do niego dojść... musi tylko trafić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Wrz 11, 2017 2:41 pm

Kid zdecydowanie NIE lubiła tego, co czuła naokoło. Jak mogła lubić to, że w tyłek jej zimno a ubranie drapie? Skóra była już wynoszona, przyzwyczajona do niej i odwrotnie, a to..? Potarła palcami materiał i spojrzała na niego, a potem naokolo, próbując rozeznać się w sytuacji. Potarła palcami wolnej ręki powieki i zamrugała, jakby to miało w czymś pomóć. Nie bardzo wiedziała co się stało pomiędzy byciem na motocyklu, tamtym wypadkiem który widziała, gościem, któemu nic sie nie stało (a powinno!) i który chciał jej motocykl.. A to absolutnie nie do pomyślenia. Nie bardzo wiedziała co teraz, co powinna niby zrobić, jest w szpitalu? Dlaczego..? Jak się tu znalazła, a jeśli nie, to gdzie do cholery jest i tym bardziej dlaczego? Dziwne. I bez sensu.
Po chwili zaczął do niej dochodzić.. sen? To był sen. Dziwny jak na.. sen.. sen.. otrząsnęła się, chociaż wspomnienie nie wydawało się.. złe? Nie była wtedy zła, nie była straszna, była piękna i robiła to, co powinna. Wzdrygnęła się mimo wszystko na tę myśl. Dużo w życiu robiła, ale czerpać przyjemność z czegoś takiego.. Ale to było tak realistyczne... Dziwne, sen?
Spojrzała na swoje dlonie jakby szukając potwierdzenia, na swoje ubrania, jakby spodziewała się, a jednocześnie absolutnie nie chciała zobaczyć na nich krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Wrz 11, 2017 8:06 pm

To nie było echo jej słów, nie była tu sama. Trudno jej było określić czy to dobrze, tamta kobieta nie wydawała się być tak zmieszana swoim położeniem, jak Raisa. Pierwsza fala paniki opadła w momencie, gdy mózg wybrał sobie to, co możliwe, mimo że dziwne, a zapewne chwilowo blokował to co nie powinno się stać. Chwilowe psychiczne ślepowidzenie. Raisa najpierw skoncentrowała się, żeby wstać, znaleźć podłoże, a nie ślizgać się po zwłokach, dlatego powoli próbowała wybadać otaczającą ją okolicę. Zwłoki, zwłoki nie są złe, trup nie powinien jej zrobić krzywdy. Raczej ten kto jest odpowiedzialny za ten grób i ten, kto najwyraźniej ją uprowadził, taki domysł był logiczny. Idąc tym samym tropem kamienie półszlachetne osadzone w zawieszkach nie powinny się nagrzewać ani ich wnętrze poruszać. Zignorowała tę myśl, gdy coś się ruszyło i to za jej plecami. Przestała się poruszać, chcąc usłyszeć tego kogoś. Przydałoby jej się światło, a w sumie powinna mieć przy sobie telefon. Nadzieja umiera ostatnia (zapewne wraz ze swoimi głupimi pociechami), więc kobieta sięgnęła do kieszeni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Krith
Admin
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Wrz 11, 2017 10:21 pm

Dłoń Salome natrafiła na pustą kaburę.
Doskoczyłaś do chłopaczka i dostrzegłaś w jego źrenicach przerażenie. Nic bardziej nie mogło nakręcić łowcy bardziej. Twoje dłonie powędrowały do szczupłej szyi i zacisnęły się z lubością. Ktoś dopadł do Ciebie i próbował Cię odciągnąć. Poczułaś mocne szarpnięcie w okolicy bioder. Krzyk. Wystrzał. Puste spojrzenie młodych zielonych oczu, które nie miały już dla Ciebie większego znaczenia.
Lekkie zachwianie tylko na moment zatrzymało ją w drodze. Przemieszczała się ostrożnie i bezszelestnie. Mogła wyczuć, że przeszkód było zdecydowanie więcej niż zakładała. Ciała... Jedno, drugie, trzecie, kolejne... Co rusz jej palce dotykały lepkiej zimnej cieczy. Otaczał ją zapach śmierci, który z coraz większą łatwością mogła zidentyfikować. Policjantka była w stanie oszacować ofiary, które mijała, lecz z powodu panujących ciemności nie mogła ocenić wielkości pomieszczenia i tego, czy zwyczajnie nie miała szczęścia i nie szła po jakieś ohydnej ścieżce ułożonej z ciał.

Kid na myśl o szpitalu poczuła nieprzyjemne swędzenie wewnętrznych części obu przedramion.
Zimny metal punktowo dotykający skóry.
Ukłucie.
Ból.
Otępienie.
Ciemność.
I tylko te igły. Wszędzie pełno igieł. Miałaś wrażenie, że Ty i śmierdząca starucha stojąca przy Twoim łóżku to jedna i ta sama osoba. Jej starcze, zielone oczy zdają się gasnąć, to rozbłyskiwać nowym żarem. Jej gardło co chwila wzdryga się spazmatycznie. Ona się śmieje. Ona płacze. Śpiewa. Milczy i tylko patrzy na Ciebie i gładzi Cię po policzku. Chce Cie zabić.

Rudowłosa widziała absolutnie nic przez wzgląd na panujące ciemności. Było jej coraz zimniej i poczuła delikatnie dające o sobie znać mdłości, które towarzyszyły jej powrotowi do rzeczywistości. Zdawało jej się, że coś słyszała z dwóch przeciwnych stron, ale nie była pewna. Niczego nie mogła być pewna. Przedramiona wciąż ją swędziały, choć mogła to zignorować, zważywszy na fakt, że materia przykrywająca jej skórę była drapiąca. Wełna? Kiedy uniosła dłonie, z jej kolan z łoskotem osunął się przedmiot. Był on duży, jeśli dźwięk można było uznać za miarę i z pewnością metalowy. Spadał przez chwilę odbijając się od twardej przestrzeni, jakby schodów, choć nie mogła być pewna.

Raisa miała niemały problem, by znaleźć przestrzeń wolną od ciał. Zdecydowanie łatwiej przyszło jubilerce odnaleźć w kieszeni telefon. Był on wyłączony, jednak już po chwili rozbłysł jaskrawym, jak na panujące dookoła warunki światłem. Jego szybka była potrzaskana, rzut okiem działający niemalże odruchowo u współczesnego człowieka, dał dziewczynie informację, że nie ma zasięgu - przynajmniej na razie. Tymczasem poza światłem, pojawiła się również radosna melodyjka oznajmiająca uruchomienie urządzenia. Zlewająca się w jedno z łoskotem, dobiegającym mniej więcej ze strony w której zdawało jej się, że słyszała nawoływanie. Coś wielkiego i najprawdopodobniej metalowego upadało właśnie po twardej powierzchni. Pogłos towarzyszący temu jeżył włoski na skórze. Raisa zachwiała się i przycupnęła przy kolejnym nieszczęśniku, którego być może zobaczyłaby w świetle komórki. Gdyby nie to, że z miejsca obok niej, z którego wydawało jej się przed chwilą, że wyczuwa jakiś ruch, podszedł do niej... pies. Wielki, olbrzymi, okrwawiony...
Masz władzę. Potęgę. Czujesz jak kolana same uginają się, gdy tylko Twoje oblicze zwróci się w czyimś kierunku. Lecz teraz idzie ku Tobie łysy mężczyzna w którego zielonych oczach dostrzegłaś słodkie szaleństwo. Trzyma włócznię, którą mógłby Cię zranić. Skupia się na Tobie, a Ty posyłasz mu zalotny uśmiech. Bystre oko już wie i widzi jak bestia zawisa na jego ramieniu łamiąc mu kości. Czerwień zalewa wszystko.
Lekki zawrót głowy towarzyszy, gdy znów oczy zogniskowały się na stworzeniu. Jest już tuż obok i przyglądał się również uważnie, szczeknął krótko i gardłowo, psim zachrypniętym głosem. Śmierdzący język wylądował na młodej twarzy, po czym okrwawiony futrzak poderwał się i z wysoko uniesionym machającym ogonem zniknął w mroku, podążając ku źródłom dźwięku, które przy panującej ciszy, zdawały się być porównywalne z trąbami Jerycha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sro Wrz 13, 2017 12:14 pm

Światło telefonu ją na chwilę oślepiło, a powitalną melodyjkę skwitowała westchnięciem, które urwało się w momencie, gdy rozległ się huk. Gdyby Raisa dawno nie przekroczyła granicę strachu, pozostawiając go daleko za sobą, to pewnie wpadłaby w popłoch. Zamarła dopiero na widok psa, wręcz bestii. Wszystkie myśli uciekły, jedynie jakiś pierwotny instynkt cicho szeptał, żeby się skuliła, szukała kryjówki, ale nie drgnęła nawet.
Wizja była, jak sen, z którego niedawno się wybudziła, niewątpliwie to ona sprowadzała śmierć na ludzi, choć nie chciała łączyć tych majaków z ciałami leżącymi wokół. To tylko odjazd, odurzenie.
Pies był tylko wyrośnięty, brudny i chyba nie zamierzał się jej rzucać do gardła. Starła dłonią ślinę z twarzy, to było nierzeczywiste. Nie potrafiła tego wszystkiego pogodzić, zostało jej iść dalej. Dziewczyna postanowiła udać się w ślady ogara, skoro najwyraźniej całkiem bez lęku podążał w stronę hałasu i poza nią w tym miejscu był ktoś jeszcze. Siedzenie wśród zwłok nic jej nie da. W przeciwieństwie do zwierzaka poruszała się na dwóch nogach, a podłoże było wyzwaniem, więc brnęła powoli w obranym kierunku. Raisa korzystając ze światła z telefonu, który bez zasięgu jedynie nadawał się do funkcji latarki, próbowała się zorientować, gdzie jest - jaskinia, podziemia, piwnice. Szukała wzrokiem napisów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Czw Wrz 14, 2017 3:13 pm

Kid podrapała się pod ramionach, rękach, wszędzie tam gdzie czuła igiełki wełnianego ubrania, które miała na sobie, które wbijało się w jej skórę jak miliony.. igieł. Chciała zabic ją, zabić siebie, śmiać się, płakać, patrzeć jak śpiewa, ja, ona, nie do końca wiedziała kto dokładnie, raz była sobą raz.. nie-sobą, ale też sobą, bo przecież to była część jej, ta śpiewająca, śmiejąca się jak ona i jak nie ona, taka kompletnie inna, przerażająca, w końcu chciała ją-siebie zabić.. Otrzeźwił ją dopiero huk spadajacego, uderzającego o ziemię przedmiotu.
Podskoczyła na krześle (?) na którym siedziała, chwilę potem z boku ktoś.. włączył światlo? Odskoczyła w bok na krześle, serce waliło jej jak oszalałe, zerwane do galopu tą upadającą książką.. przedmiotem. W sumie nie miała pojęcia czym. Spojrzała się w stronę jaśniejącego fragmentu ciemności i zobaczyła Raisę, kobietę, której nie widziała zapewne nigdy wcześniej w swoim życiu. Zamarła, nie do końca wiedząc czego się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Nie Wrz 17, 2017 2:15 am

// wybaczcie, ostatnio miałam urwanie głowy

Brak broni był dotkliwy. Straciła psy, broń palną i znalazła się pośród dziesiątek a może nawet setek dość świeżych ciał.
Kolejna wizja nawiedziła jej umysł... Czuła jak jej dusza śpiewa, tak jak poprzednio... Ekscytacja, radość, poczucie wyższości i władzy... gasnący blask, och jakie piękne były te przerażone oczy. Stały się marte... Chłopiec rozczarował ją... wytrzymał stanowczo zbyt krótko.
Salome potrząsnęła głową odganiając od siebie jawiące się jej przed oczyma obrazy.
Przed nią pojawiło się dość nikłe światełko. Zmrużyła oczy, mimo małego natężenia i tak ją drażniło. Skupiła się na źródle zamierając w bezruchu tuż przy podłodze.
Komórka.
A więc tutaj jesteś...
Zacisnęła zęby z rozdrażneniem zrzucając całą winę za swoje obecne położenie na osobę przed sobą. Fala nienawiści zalała ją ponownie. Podniosła nogę i ponownie wyciągnęła ręce przed siebie... gdy zobaczyła znajomy kształt.
Bestia!
Serce przyspieszyło na widok znajomej sylwetki wielkiej suki. Poczuła jak część ucisku w jej klace piersiowej znika. Gdy tylko zwierzę podbiegło do niej, wtuliła się w jej brudną od krwi sierść, ignorując próby polizania jej po twarzy i ciche piski radości. Coś było nie tak... czuła jak mięśnie pisny drżą, jak ze zmęczenia ledwo stoi. Kiedy ostatnio Bestia była aż tak zmęczona?
Światełko ekkranu znowu podrażniło jej oczy. Salome zazgrzytała zębami puszczając psa.
Zmęczona czy nie... Bestia była jej jedyną bronią, musi wykrzesać z siebie jeszcze odrobinę.
- Assssh – syknęła. Suka posłusznie acz wolniej niż zwykle ruszyła z dzikim warkotem w stronę Raisy. Zatrzymała się pół metra od kobiety i zaczęła szczekać i grożąco kłapać zębami.
- Nie ruszaj się inaczej cię zaatakuję. - Abramo warknęła z ciemności. - Kim jesteś i co tu robisz? – wypluła z siebie kolejne słowa w sposób niemalże tak samo agresywny jak jej pies
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Krith
Admin
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Wrz 22, 2017 12:44 pm

Korzystając z nikłego źródła światła, każda z kobiet mogła dzięki aurze dostrzec pewne szczegóły przestrzeni w której się znajdowały, przynajmniej w części w której znajdowała się Raisa. Pierwsze co się rzucało w oczy to nierówna podłoga, zasłana - mogły być tego bardziej niż pewne - ciałami. Unoszący się wciąż charakterystyczny zapach, zdawał się być w tym momencie bardziej niż mniej rozpoznawalny przez oszołomione umysły. I o ile Salome mógł on być znany z oględzin kilku co bardziej krwawych miejsc zbrodni, o tyle dla jubilerki i motocyklistki, sama świadomość skąd on pochodzi mogła być trudna do zniesienia.
Ściana, która znajdowała się za Raisą nie była gładka i prosta. Przypominała raczej ścianę kamienną, ociosaną przez naturę podziemnymi wodami, wznoszącą się wysoko ku górze. Sklepienie natomiast pozostawało niewidoczne. Łuna światła emitowana przez urządzenie, dawała im również pewne rozeznanie w odległościach - pomieszczenie miało z pewnością więcej niż dziesięć metrów długości, choć na szerokość zdawało się być mniejsze. Na skraju oświetlenia dziewczyna dzierżąca urządzenie dające każdej z nich jakiś ogląd sytuacji, dostrzegła witającą się z psem postać. Ledwie zarys, ale sprawne oko szybko łączyło fakty i dopowiadało szczegóły. Po lewej stronie od owej postaci znajdowały się wyłaniające spośród ciał, wznoszące ku górze schody. Siedząca na ich szczycie Kid pozostawała niewidoczna dla pozostałej dwójki, choć sama mogła obserwować całą sytuację bez problemu. Raisie nie było dane podejść jeszcze bliżej, ponieważ krótki syk sprawił, iż przychylny jeszcze przed chwilą pies odwrócił się i podbiegł do niej szczerząc zestaw nieprzyjemnych zębisk. Padło w jej stronę pytanie.


Salome mogła zauważyć, że ubranie i twarz dziewczyny, którą spotkała, są czymś umazane. Najprawdopodobniej krwią - płowa łuna komórki nie dawała rozeznania w kolorze, ale kontekst całej sytuacji podpowiadał Salome interpretację tych rozległych plam.


Gdy tylko pierwsze groźne szczeknięcie rozniosło się wzmocnione pogłosem martwego miejsca, Raisa poczuła tuż poniżej obojczyka punktowe ciepło. Punkt, czy właściwie powierzchnia wielkości włoskiego orzecha, umieszczony był na osi symetrii ludzkiego ciała. Jego temperatura wzrastała z każdym uderzeniem serca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Nie Wrz 24, 2017 1:33 pm

Jaskinia? Gzie w okolicach Londynu, chyba była tylko stare kopalnie kredy. Podążała wzrokiem za światłem odsłaniającym miejsce, w którym znajdowała się. Podłoże wskazywało, że była w miejscu raczej stworzonym przez siły natury, choć sala była duża, wysoka. Albo zaadaptowana przez ludzi, kiedy Raisa dostrzegła schody. W naturalnym odruchu chciała ruszyć w ich stronę, w końcu spodziewała, że tam możne znaleźć wyjście. A na pewno uwolnić się od tego smrodu, choć w małym stopniu. Była świadoma, że jeszcze trochę i zacznie panikować, tym bardziej, gdy telefon odsłaniał ogrom ciał, świeżych ciał.
Zmrużyła oczy, gdy odezwała się druga osoba - ta, której nawoływanie słyszała wcześniej, bo to chyba stamtąd je słyszała.
- Raisa. Nie wiem, staram się stąd wydostać - odpowiedział dziwnie spokojna. Zaatakuje ją i co? Dołączy do tego pokotu, po którym teraz chodziły.
- Co to - powiedziała do siebie, gdy poczuła ciepło na plecach. Przez myśl jej przeszło, że to ten przeklęty wisiorek. Raisa sięgnęła pod bluzkę drugą ręką, która nie była zajęta telefonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Wto Wrz 26, 2017 1:24 pm

Nie miała pojęcia czy ruszyć się czy nie, starała się rozeznać w sytuacji, ale.. nie miała na to zbyt wiele czasu, widok ciał, wszędzie naokoło w tym dziwnym miejscu przyprawił ją o zawroty głowy i nudności. Przechyliła się w bok i zwymiotowała, zapewne zwracając na siebie uwagę. Otarła usta wierzchem dłoni, mało elegancko, ale.. trochę jej było wszystko jedno na chwilę obecną.
W ciemności uniosła dłonie, nie podnosząc się z tego na czym siedziała i sprawdziła czy naokoło siebie ma ściany, bo tak daleko to ona nie widziala. Chciala zejść na dol.. chyba. Ale musiala sie o cos oprzeć. Nie chciała polecieć w stos cial.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Wto Wrz 26, 2017 11:53 pm

Pies ujadał. Za każdym razem gdy Bestia otwierała pysk światło telefonu odbijało się blaskiem od jej białych zębów. Salome na chwilę straciła zainteresowanie towarzyszem niedoli i spojrzała pod nogi na bladą w tym świetle twarz trupa. Koniuszkiem buta nacisneła na jego policzek, zupełnie jakby chciała upewnić się, że ten tutaj nie żyje.
Nie wydał z siebie odgłosu pełnego cierpienia, nie poruszył martwym zmętniałym okiem. Salome zagryzła wargę i podniosła spojrzenie na Raisę.
- Czyli nie masz pojęcia skąd wzięły się te trupy? spytała nienatrualnie spokojnym tonem głosu. Podkreśliła swoje słowa delikatnym kopniakiem wymierzonym ciału po prawej stronie.
Dziewczyna która przed nią stała nie wyglądała jak bezpośrednie zagrożenie. Wydawała się jej być licha i przerażona... nie była pewna czy to przez to słabe nikłe światło czy było tak w rzeczywistości jednak....
- Bestia, noga.
Pies posłusznie przestał szczekać i wcisął się prawym bokiem w nogę policjanki siadając przy niej prościutko. Bestia otworzyła pysk i zaczłęa ziajać zimnym okiem obserwując Raisę, w każdej chwili gotowa do reakcji.
- Widziałaś może drugiego mojego psa? - zapytała uznając najwyraźniej za sprawę ważniejszą zagubienie Chilly niżeli tajemnicze pojawienie się dziesiątek ciał. - Jest beżowa i nieco mniejsza od Bestii wskazała podbrodkiem rosłą sukę owczarka niemieckiego. Kątem oka Salome dostrzegła schody. Nie zdąrzyła się jednak odwrócić w ich stronę. Bestai zawarczała gdy tylko Rasia zaczęła zachowywać się dziwnie. Salome zmrużyła oczy i cofnęła się o dwa korki przytrzymując psa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Krith
Admin
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Wrz 29, 2017 5:51 pm

Kid obmacując otoczenie, mogła dojść do wniosku, że przestrzeń na której siedzi jest nie tyle krzesłem, co fotelem żywcem wyciągniętym z domu rodziny Flinstonów. Duże kamienne oparcie przechodziło płynnie w równie szerokie i kamienne podłokietniki. Ich zakończenia zdobiły chłodne, bez wątpienia, czaszki nieznanego materiału. Nogą mogła wymacać, że tuż przed nią jest jeszcze pół metra zanim podłoga się "skończy" i bardzo prawdopodobne, że pojawią się schody.

Raisa sięgnęła ku mostkowi i rzeczywiście, zgodnie z przypuszczeniem znalazła tam feralny kamień od którego wszystko się zaczęło. Gdy go dotknęła zdawał się nie być już taki gorący, by parzyć. Ot - gorąc ciała, który przejęty został przez dziecię ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Paź 02, 2017 8:47 pm

Pies skutecznie zagłuszał dodatkowe dźwięki, nawet jeśli w tym szczekaniu pogłębionym przez echo, coś usłyszała, to raczej posądziła siebie o przesłyszenie albo jakieś słuchowe omamy.
- Nie wiem. - Raisa nie ryzykowała kłamstwa, pewnie niewiele brakowało, aby tamta ją poszczuła psem albo były w podobnej sytuacji, co i tak doprowadziłoby do tego samego. - Miałam sen, wizję, ale nie wiem co to wszystko ma znaczyć - skinęła w stronę wszędobylskich zwłok. Sama miała pełno pytań i wątpliwości, dlaczego one żyją, jak się tu znalazły i co ktoś od nich chciał.
Nie odpowiedziała na pytanie o drugiego psa. Wcale jej się bardziej komfortowo nie zrobiło, gdy wyszło, że gdzieś tu jeszcze może krążyć pies, który na jedno słowo nieznajomej dziewczyny staje się żywą bronią. Nie zdążyła zabrać głosu, bo znalazł się przeklęty wisiorek. Raisa postanowiła go zdjąć, zanim kamień rozgrzeje się bardziej. Trzymała go za łańcuszek tak, żeby jej skóra nie stykała się z zawieszką.
- Nie widziałam i nie słyszałam drugiego psa. Może jest gdzieś poza tą salą, tu musi być jakieś wyjście. - Pewnie nie do końca musiało, ale życzyłaby sobie, żeby jednak było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Wto Paź 03, 2017 9:10 pm

Słuchała rozmowę jednym uchem, nie bardzo skupiając się na słowach. Wymacała przestrzeń naokoło i doszła do wniosku, że moze wstać. Wolała nie mysleć za bardzo o czaszkach. Wstała, obejrzała się na krzesło za sobą o ile je w ogole widziała.
Dotkneła ściany (?) obok i ruszyła powoli, macając stopami drogę przed sobą. Ostrożnie i powolutku.
Cała ta sytuacja wydawała jej się tak absurdalna że po pierwszym szoku zaczęła sie zsatanawiać czy to nie sen. Bardzo powalony sen. Koszmar. Tak nierealny... Nie może być prawdziwy... Ale jak się myśli o śnie w śnie, to zaczyna być świadomym snem i wtedy można nim sterować.. A ona bardzo, bardzo chciała być obecnie gdzieś daleko stąd, w jakimś miłym i przytulnym miejscu.
I nic się nie działo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sro Paź 04, 2017 11:27 pm

A więc jest w podobnej sytuacji do niej samej. Salome mimowolnie otarła zaschniętą krew z prawego policzka i na moment zaniemówiła. Pozowliła nieznajomej wypowiedzieć ostatnie słowa, zaniepokoić ją brakiem informacji o czworonogu... Martwiła się o sukę, była taka nieporadna, tak szybko pobudzała się na widok pozornie normalnych rzeczy... wystarczył dziwny kapelusz jakiejś kobiety na spacerzę i Chilly już zwalniała kroku i warczała na dziwną zjawę. A co jeśli za czymś pogoniła? Zgubiła się w gąszczu zapachów miasta?
Przez moment na twarzy Salome pojawił się wyraz głębokiego zaniepokojenia, rozejrzała się ukradkiem w około w nadzei, że zobaczy charakterystyczną nieco zbyt szczupłą sylwetkę. Zagryzła wargę skupiając wzrok na nieznajmej oświetlanej wątłym światłem komórki. Jej chwilowa nieuwaga doprowadziła do tego, że nieznajoma znalazła jakiś przedmiot pod bluzką. Co to mogło być? Nóż? Gaz pieprzowy? Bardz mały pistolet... OczyBestii i Salome zwężyły się niemalże w tym samym momencie w sposób wyrażający irytację i gniew.
- Ręcę przed siebie bo spuszczę psa. – wycedziła przez zęby Abramo, psina na potwierdzenie jej słów zawarczała groźnie i zamachała radośnie ogonem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Krith
Admin
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Wto Paź 10, 2017 10:57 am

Kid niestety nie mogła zobaczyć swojego siedziska, któremu jednak daleko było do krzesła. Raczej przywodziło na myśl wielki kamienny tron, niźli bardziej cywilizowany sposób zajmowania miejsca. Oczywiście - wnioskowała na tyle, na ile udało jej się wymacać, bowiem łuna komórki nie docierała bezpośrednio do jej punktu położenia.
Przemieszczanie się również nie było takie proste, ponieważ ściany nigdzie nie było. Tam gdzie spodziewała się ją wyczuć pozostawała pustka, a tylko naga stopa zetknęła się z rantem pierwszego stopnia, który okalał tron i był symetrycznie z prawej jak i z lewej, a także z przodu. Droga na dół przebiegała dość sprawnie do momentu, kiedy dotknęła podszyciem czegoś chłodniejszego niż kamień i z całą pewnością z innego materiału. Palce bez problemu mogły wyczuć, jaki był to przedmiot. Miecz... Skojarzenie z dźwiękiem, jaki przed chwilą udało jej się wywołać przyszło samoistnie. Zdawał się być dość sporym kawałem broni. Kid mogła sobie pozwolić na refleksje, że nie poczuła jego ciężaru na kolanach po przebudzeniu, a raczej powinna go poczuć. Była obecnie na granicy światła, oczy zaczęły się przyzwyczajać na tyle, że ujrzała uśmiechające się przyjaźnie krawędzie ostrza. A jednak kobiety i suka pozostające w dole, w odległości około trzech, czterech metrów, były najwyraźniej sobą na tyle zajęte, że nie zwróciły uwagi na jej stopniowe wyłanianie się z mroku.

Salome, jako policjantka z wieloletnim stażem oraz notoryczna kłamczyni ze stażem jeszcze większym, potrafiła ocenić zagrożenie i wiedziała, że Raisa nim nie jest. Na 90 procent. W panującym świetle mogła dostrzec, że dziewczyna wyciągnęła spod ubrania coś co było niewielkim, brzydkim kamieniem dyndającym na łańcuszku. Daleko mu było do jakiejkolwiek znanej broni. Tymczasem nastąpiło coś, co mogło Abramo nieco zbić z pantałyku, bowiem pies i owszem zamachał radośnie ogonem, ale nie zawarczał. Szczeknął natomiast, jak gdyby skory do zabawy (nawet przy widocznym zmęczeniu) i odwrócił się ku właścicielce szczekając znów zachęcająco. Bestia zachowywała się raczej jakby brała udział w spotkaniu kogoś bardzo znajomego w parku, niż wobec nieznanej osoby w otoczeniu mroku i ilości trupów rozlewających się dookoła.
Raisa przy swojej nikłej wiedzy na temat tresury i psów jako tako, mogła dojść do wniosku, że dzieje się tutaj coś bardzo dziwnego... Z drugiej strony wciąż miała w pamięci przyjacielskie zachowania zwierzęcia po własnym przebudzeniu oraz wspomnienie z wizji, która choć nie mogła być prawdą, to jeśli była, to przecież właśnie ten pies uratował jej życie, albo chociażby zdrowie. Informacje w głowie się kotłowały, najważniejsza jednak była taka, że po odsunięciu kamienia przestała czuć punktowe "przypiekanie". Łańcuszek pozostawał zimny. A kamień, jak to kamień... wisiał sobie dyndając leniwie, wydając się zwykłym, niezbyt ładnym kamieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sro Paź 11, 2017 11:09 pm

Dotarła z trudem aż do miejsca gdzie leżał miecz. Obserwowała go przez chwilę, potem kucnęła, przesunęła dłońmi po jego powierzchni, badając strukturę, fakturę.. Nie miała pojęcia gdzie jest, po co, dlaczego. Przypomniała jej się "Piła", zamarła. Podniosła głowę i spojrzała na kobiety i psa.
Złapała broń za rękojeść, podniosła ostrożnie, starając się nie wydawać za wielu dźwięków. Podparła się na mieczu jak na lasce, wstając.
Ruszyła powoli w stronę kobiet.
- ...przepraszam..?
Duży. Pomyślała. Lekki. Za lekki? Jak lekki powinien być miecz? Cięższy niż ten, to na pewno.. miecze nie moga być tak lekkie.. prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Czw Paź 12, 2017 6:11 pm

Kamień i Smith, który jej przyniósł tę błyskotkę, obecnie solidarnie obaj ściągali złość Raisy. Pomimo zwłok, domniemanego porwania i zamknięcia w jakieś jaskini oraz nieznajomej z psem, która stanowiła jak na razie główne niebezpieczeństwo dla młodej jubilerki.
- To tylko wisiorek. Brzydki - dodała chyba tylko, dlatego żeby jej nikt nie posądzał o jego autorstwo, choć przecież nikt nie wiedział czym się zajmuje. - Nieszkodliwy, ok? - Raczej nieszkodliwy, choć nie zachowywał się, jak na porządny kamień wypadało, ale na razie nie zamierzała się dzielić takimi informacjami.
Za to Bestia zachowywała się sprzecznie z poleceniami. O co tu chodziło? Jeżeli, na krótką chwilę, przypuści, że wizja była prawdziwa, to znaczy, że pies jej pomógł, bo znał. Prawie na końcu języka miała uwagę, że Salome pies się popsuł, ale nie czas na takie marne żarty.
- O, chyba nie ma za co - odpowiedziała kobiecie z mieczem, która wyłoniła się od strony schodów. - Czy chodzi ci o ten hałas wcześniej? - Raisa wyczerpała czasowo zapasy strachu.
- Czy chwilowo możemy przyjąć, że wszystkie jesteśmy w tej kuriozalnej sytuacji, zamiast się trzymać na celowniku. Bo ja ostatnie, co pamiętam to, jak byłam na zapleczu w pracowni w Londynie. A potem - machnęła ręką niezajętą przez łańcuszek w bok wskazując najbliższą stertę ciał. Ta od miecza, gdyby chciała lub miała, to by przynajmniej jedną z nich mogła zajść i zranić. A w takim razie nie chciała, no taką nadzieję miała Raisa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Czw Paź 12, 2017 11:23 pm

- Nie! – krzyknęła ostro Salome patrząc wściekle na psa. Wykrzywiona w gniewie twarz i zmrużone oczy nie oznaczały nagrody, były zwiastunem kary.
A należała się psu oj należała! Bestia, jej najtwardsza suka z najpaskudniejszym charakterem chce się bawić? Nie tak ją wychowała. Nie po to spędziła tyle godzin na treningach psa aby szczekała radośnie na widok obcej kobiety! Salome miała ochotę uderzyć, porządnie aby zapamiętała lekcje raz na zawsze. Zamiast tego wziełą głęboki wdech. Opanowała kłębiące się w niej emocje. Wybuch trwał tylko kilka sekund. Abramo szybko zamknęła swoje demony w bezpiecznym środku swojej głowy.
Podniosła głowę. Przyjrzała się wisiorowi na tyle na ile mogła w tym półmroku. Rzeczywiście, zdecydowanie nie wyglądał na broń. Nie odezwała się, nie pzytaknęła. Stała jak posąg nie czując potrzeby wykonania żadnego zbędnego ruchu.
Dźwięk uderzenia metalku o kamienną posadzkę sprawił, że po plecach przeszły jej ciarki. Straciła kontrolę nad sytuacją, przez Bestię. Straciła na moment typową dla siebie czujność. Obróciła się jednym szybkim ruchem tak aby z przodu mieć źródło paskudnego dźwięku. Kobieta i miecz... to nigdy nie jest dobre połączenie. Salome złapała za kark przyklejonego do uda psa i deliaktnie zacisnęła palce na skórze czworonoga.
- Odłóż to. – mruknęła nie zwracając uwagi na rozsądną przemowę Raisy. O wiele lepiej czułaby się gdyby to ona trzymała mieć a nie ta... nowa nieznajoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Krith
Admin
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Paź 13, 2017 12:33 pm

Bestia po warknięciu swojej pani niemalże w odruchu podkuliła ogon i powróciła do uda właścicielki. Mimo jasnych poleceń pies zdawał się być skołowany natłokiem informacji, nawet jeśli winien słuchać poleceń tylko jednej osoby.
Dźwięk uderzenia metalu o kamienną posadzkę miał miejsce, ale zdecydowanie wcześniej, nim Salome zaczęła w ogóle rozmawiać z Raisą. Kid odmomentu znalezienia broni zachowywała się z nią cicho, także dopiero jej głos, mógł być dźwiękiem, który sprawił, że zwróciła na siebie uwagę. A stała niedaleko Salome, na schodach, które ta wcześniej zignorowała. Broń którą trzymała zdawała się być dla niej za duża, nieproporcjonalna. Zdawało się, że jeśli spróbuje ją podnieść i się zamachnąć, to zrobi krzywdę raczej sobie niż komukolwiek innemu. Jeśli chodzi o wygląd przybyszki, nawet w nikłym niebieskim świetle mogły ocenić, że jest ruda. Burza loków, gdzieniegdzie posklejanych, otaczała szczupłą trójkątną twarz. Była ubrana niecodziennie, można by rzec archaicznie. Miała na sobie tunikę przepasaną prostym sznurem. Tunika sięgała niewiele przed kolano, a nagie nogi nie były przesłonięte żadnym obuwiem. Co ważne, zarówno Raisa jak i Salome mogły dostrzec namalowane lub wytatuowane pasy ciągnące się po skórze łydek. Dla Abramo ów dziwny wzór był bardziej niż znajomy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 10
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Nie Paź 15, 2017 9:04 pm

Pasów nie widziała, a poza tym mało co przyglądała się sobie, raczej skanowała otoczenie. Obecnie stała z za duzym mieczem, traktując go raczej jak podpórkę gdyby nagle mialo jej się zrobić słabo (bo przeciez było jej calkiem słabo, chociaż zapachu już nie czuła).
Zwróciła uwagę na psa, cofnęła się o krok przed nim, miecza nie puściła.
- Tak.. chociaż nie.. nie wiem? - mruknęła całkiem skolowana.
- Zeszłam z góry i.. ten miecz chyba miałam na kolanach... - wzruszyla ramionami - Gdzie my jesteśmy..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zielone oczy   

Powrót do góry Go down
 
Zielone oczy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Zielone drzwi [Patronus]
» Zielone niebo. To co nigdy nie powinno się zdarzyć.
» Pole biwakowe
» Katakumby
» Zielone Urwisko

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Przeklęta Wioska :: Fabuła-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuSkocz do: