Przeklęta Wioska

Kameralna sesja RPG na forum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zielone serce

Go down 
AutorWiadomość
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Zielone serce   Sob Sty 13, 2018 7:01 pm

Minęły trzy dni od czasu ich wychynięcia na powierzchnię z głębi podziemnej, kamiennej sali w której zmieniło się absolutnie wszystko. Spokojne życie Raisy stanęło na głowie, gdy jej życiem niejako zawładnął absorbujący uwagę medalion. Choć zapięcie się ostatecznie znalazło, to kamień zdawał się wołać do jubilerki gdy ta gdzieś go pozostawiła. Nie czując go na szyi lub w kieszeni była niespokojna i nerwowa. Gdy dotykał go ktoś inny, irytacja narastała z każdą chwilą do granic możliwości. Cudownie odnaleziona Kid cieszyła się radością swej rodziny, choć wciąż nie znalazła odpowiedzi na to, co działo się z nią przez ostatnie dni. Ojciec nie poruszał tematu, ale miecz pozbawiony wszelkich zdobień stał się obiektem żartów braci próbujących jakkolwiek rozładować napięcie. Wielkie srebrne dildo ich siostrzyczki nie pozostało dłużne i przy próbie popisywania się panów z gangu motocyklowego wypadło jednemu z rąk tak niefortunnie, że potrzebnych było kilka(naście) szwów.
Najbardziej jednak całe to wydarzenie odbiło się na samotniczce Salome, której stado poszerzyło się o dwójkę osobników rasy ludzkiej. Było to novum wyprowadzające z równowagi nie bardziej niż tatuaż i wspomnienia dłoni ociekających ciepłą jeszcze cudzą posoką... Pracę traktowała obecnie po macoszemu, co nie spodobało się zbyt jej przełożonym. Były jednak ważniejsze sprawy, a ona nie miała czasu i siły by skupiać się na śledztwach, gdy po godzinach prowadziła swoje własne prywatne...

Na bieżąco informowały się o informacjach jakie zdobywały, lub niepokojących myślach jakie towarzyszyły im w związku z całą sprawą. Zgodnie z ustaloną wcześniej datą i wieczorną godziną spotkały się w zaułku, w którym Już Nie Widziano Na Nagraniu pana Smitha. Drzwi, które się otworzyły i zamknęły, miały przybitą do siebie tabliczkę: Dziurawy kocioł. Nawet przez zamknięcie słychać było muzykę dobiegającą ze środka. Po uchyleniu prosto w twarz buchał dym palonego tytoniu, do uszu dobiegał gwar licznych rozmów. W środku panował półmrok, zaraz po przekroczeniu progu wchodziło się na wąskie schodki prowadzące w dół.

Pub umieszczony był w suterenie - wąskie okna pod sufitem nie wpuszczały praktycznie w ogóle światła - były brudne, zasnute sieciami pajęczymi, a z resztą... w samym zaułku również nie było za wiele możliwości dla słońca, do pokazywania swoich możliwości. Ich źródłem były wątłe lampy i dwa kinkiety, oraz kilka lampionów, wyraźnie najnowszego asortymentu tego miejsca. Zaraz jak się schodziło ze schodów po prawej stronie była szeroka, drewniana lada z poustawianymi wysokimi krzesełkami barowymi, za którą stał rosły, rudowłosy jegomość z bardzo obszernym brzuchem. Poruszał się jednak nadzwyczaj zwinnie i rozlewał kolejne kufelki piwa z właściwą temu miejscu gracją. Za nim znajdowała się zwyczajowa wystawka alkoholi (ze wskazaniem na whisky) oraz tablica z poprzyczepianymi zdjęciami i karteczkami z notatkami. Jegomość w ustach trzymał fajkę, która nie przeszkadzała mu w wykonywaniu pracy. Na widok nowych twarzy uniósł wysoko rude brwi ku górze i skłonił głową na powitanie nie zaprzestając ani palić, ani nalewać piwa. Przy ladzie nikogo nie było, prócz starszego dziadygi czekającego na zamówienie, natomiast przy stoliczkach kłębili się panowie o szerokim spektrum wiekowym i nieliczne panie, raczej w okolicach 50. Pili, palili, grali w karty, przy jednym ze stolików nawet były rozstawione szachy. Muzyka była na tyle głośno, żeby każdy musiał mówić dość głośno by w ogóle zostać usłyszanym. Dobiegała ze starych głośników poustawianych w narożnikach. Ściany były kamienne, w niektórych miejscach nawet na upartego można było znaleźć mech. Sufit był dość niski i drewniany. Jedyne wyjście, jakie mogły zobaczyć, było to którym dostały się do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Pon Sty 15, 2018 10:47 pm

Urokliwe miejsce pomyślała sobie ironicznie na widok tabliczki i lokalizacji baru. Co nie zmieniało faktu, że lokal był klimatyczny i był porównywalny ze spelunami rosyjskiej społeczności Londynu. Mogła sobie wyobrazić, co sobie stali bywalcy pomyślą na widok trzech dziewczątek, ale jeśli chciały ruszyć ze śledztwem, gdzieś trzeba było zacząć. Wisiorek narzucał jej się myślą za każdym razem, gdy go nie miała przy sobie, więc teraz spoczywał się w kieszeni spodni, która była zapinana na zamek. Mimo wszystko starała się go nie nosić na szyi, bo podejrzewała, że to tylko pogłębi jej obsesję.
Rozejrzała się po wnętrzu na tyle, na ile pozwalał zgromadzony dym. Przede wszystkim szukała podobnych elementów z podziemiami - może rynienek, wzorów z ścian albo podobieństwo do wzorów ich tatuaży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Wto Sty 16, 2018 12:57 pm

Do końca było trudno stwierdzić co sobie pomyślą, choć jeden z nich przeciągle gwizdnął - konkretnie ten znajdujący się przy ladzie, ale nie zagaił, czekając raczej na rozwój wypadów. Dym nieco gryzł w nos Salome, która powstrzymała się ostatecznie przed kichnięciem, opary alkoholowe skutecznie zagłuszały woń czegokolwiek innego. Raisa nie dostrzegła nic co mogłoby skojarzyć jej się z podziemiami. Pub był odległy od okultyzmu, którego dotknęły. Miał w sobie magię miejsc przesiąkniętych historią ludzi, którzy go odwiedzili, aurę pijackich opowieści, a jedyne ślady krwi mogły co najwyżej pochodzić z przyjacielskich bijatyk. Na ciemnych deskach pomieszczenia i tak nie dałoby rady ich dostrzec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Czw Sty 18, 2018 11:47 pm

Raisa skierowała się do baru i zajęła miejsce na wysokim stołku barowym. Zamówiła piwo, jeśli towarzyszki nie zgłosiły sprzeciwu to w sumie dla całej trójki. Skoro na razie nie wyłapała połączenia pubu z ich podziemną historią, to mogła chociaż wypić dobre piwo, taką miała nadzieję.
- Nie słyszałam o tym miejscu, a pracuje niedaleko, a chyba bar jest tu już długo? -Zwykła rozmowa o prozaicznych sprawach, chcąc wybadać tym samym czy pan zza baru w ogóle będzie skłonny rozmawiać z obcymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 34
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Pią Sty 19, 2018 1:49 pm

Pokiwała głową na piwo, ale ona szukała na miejscu znajomych twarzy.
Może nie smitha, ale znajomych ojca czy osob ktore sama znala. W koncu to były jej 'klimaty' poniekad i znana jej kultura.
Ubrana w skórzaną kurtkę, jeansowe spodnie i cięższe czarne buty podeszla do baru i usiadla na stolku, rozglądajac sie dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Sro Sty 31, 2018 9:31 pm

Salome zatrzymała się na schodach i koniec końców coś cofnęło ją do drzwi wejściowych, do zaułka.
Tymczasem dziewczęta rozglądały się i nie widząc żadnego bezpośrednio zagrażającego im niebezpieczeństwa, mogły zacząć wyglądać na nieco bardziej rozluźnione.
Jakaś babeczka z kąta sali, gdy tylko zobaczyła Kid wyszczerzyła się szeroko:
- Hej to latorośl McCoya! Dziewczyno dobrze żeś cała! twoje zdrowie! - wzniosła toast, którzy wszyscy ochoczo spełnili i wrócili do rozmów. Kid osobiście poznawała kilka twarzy, ale była bardziej zaangażowana w "swoje" pokolenie niż ojca, który starał się też trzymać ją na dystans od towarzystwa z tego miejsca. Stare zaśniedziałe irlandzkie towarzystwo...
Czy Raisa słyszała o tym miejscu? Może coś jak przez mgłę, nie była to żadna dziupla ot zwykły pub gdzie bardzo niechętnie podchodzono do obcych. A ona i jej rodzina to byli obcy.
- Od zawsze. - burknął barman oddając kufel piwa i z zainteresowaniem przyglądając się Kid. - Co dla was?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 33
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Pon Lut 05, 2018 7:28 pm

Wzruszyła ramionami, co równie dobrze mogło uchodzić za przyjęcie do wiadomości, że bar był tu od zawsze, jak i przyjąć równie obojętną postawę, jak barman. Skinęła głową na piwo i przelotnie spojrzała na Kid, jeśli ktoś był w stanie nakłonić do rozmowy mrukliwego strażnika kontuaru, to tylko ona. Być może zniknięcie Smitha w tym konkretnym zaułku to przypadek. Może, może tak samo to, że przeżyły w podziemiach. Skoro w Londynie mieli do czynienia z epidemią zaginięć, może w trójkę miały być kolejnymi bezimiennymi ofiarami, zginąć, jak ten cały pokot, ale zaszło coś dziwnego. W końcu Raisie nie dawało spokoju, że łysy kapłan, tak sobie go technicznie nazwała, w szacie zginął zaskoczony. Zaskoczony, że ktoś go zaatakował. Przypadek ich połączył i przypadkiem przeżyły? Dużo tych zbiegów okoliczności.
Na razie nie odzywała się, wolała się przysłuchiwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 34
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Pon Lut 05, 2018 11:01 pm

Kid na zwrócenie na nią uwagi uśmiechnęła się i machnęła ręką z piwem, unosząc toast za samą siebie najwyraźniej, ale to co. W końcu też się cieszyła, że żyje, prawda? A że jej ojca tu znali, to tak jakby znali i ją, co działało na ich korzyść w tej chwili.
Podsiadła jeden z barowych stołów i napiła się jeszcze.
Zaśniedziałe towarzystwo to całkiem dobre słowo, miała wrażenie.
- Ian, bo ja właściwie to kogoś szukam.. - zaczęła, trochę koślawo miała wrażenie. A to, że znala imię barmana to chyba nie dziwne, kto nie znał? Nawet jeśli tu nei przychodziła, to jednak co swoi to swoi i nawet mimochodem się te wszystkie dane zapamiętuje. Jeśli barman wyraził jakąkolwiek chęć rozmowy to opisała mu Smitha jak potrafiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Sro Lut 07, 2018 10:23 pm



Ian nie zdziwił się, że młoda McCoyiówna zna jego imię. W sumie poniekąd ten toast zaważył na fakcie, że był nieco bardziej dziewczętom przychylny, a na pewno jednej z nich.
- Słyszałem, że z tego wielkiego swojego zaginięcia przytaszczyłaś do domu wielkie żelastwo hę? - zdobył się na ćwierknięcie pod wąsem, co mogło być poczytywane na ćwierć uśmiechu.
Kiedy zaczęła opisywać Smitha, z pomocą przyszedł klient, który zaciekawiony młódkami, ociągał się przed odejściem do swojego stolika.
- A ona nie mówi o starym Conroy'u? On czasem się taki fikuśnie odstrzela, co ni?
Ciągnąc temat, rzeczywiście wiele było zbieżnych cech. Oni znali go, jako zabawnego stałego bywalca, doskonałego kompana do picia i bitki, który często opowiadał... o wielu rzeczach. Miał talent. Najbardziej lubił opowiadać o I Wojnie Światowej. Zupełnie jakby tam był...
- Ale cosik cholibka go ostatnio to w ogóle ni ma, co ni? Będzie z tydzień może?
Ian barman kończąc nalewać trzecie piwo pokiwał głową w zastanowieniu.
- Tak będzie. Był strasznie czymś podekscytowany. Mówił, że w końcu go odwiedzą. Pewnie jakaś rodzina zjechała z północy czy coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 34
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Sob Lut 10, 2018 12:00 pm

- Żadne żelastwo, miecz. Coś ojciec naopowiadał czy chłopacy? - zmarszczyła nos w niezadowoleniu, ale nie do konca wiadomo czym, że ktoś uznaje jej miecz za żelastwo? Że ojciec rozgaduje takie (jakie, w sumie?) rzeczy? Że bracia paplają? Tu informacje rozchodziły się szybko - No pamiątę sobie wziełam - wzruszyła ramionami - Spodobał mi się - dodała. Kobieta i błyskotki, choć nietypowego rodzaju, to nic dziwnego.
- Conroy? Mój ojciec go zna może? - zapytała, słuchając dywagacji na temat tego o czym opowiada, czy dobrze czy nie, może trochę dziwnie, ale nie ubarwia i w sumie to brzmi jakby to widział, hehe, ale no nie mógl, nie? To musi dobrą wyobraźnię mieć. Pewno książek dużo czytał to i wie takie fikuśne rzeczy..
- Tydzień? No to długo.. - jeśli przychodził regularnie, to było długo - A jakiś kontakt do niego macie może? - uniosła brew, pytajac. Może ktoś go lepiej znał czy coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone serce   Sob Lut 10, 2018 1:15 pm

- A kto, to nie wiem. Po prostu takie wieści tu dotarły. - wzruszył ramionami.
- No jakby nie znał, to by musiał już na prawdę nieźle w czubie mieć jakeśmy rznęli w karty z miesiąc temu, jeszcze jak... no jak Ci się nie zginęło mała. - klient wskazał na pusty stoliczek upchnięty w rogu sali. - tam zawsze siedział. I palił tą swoją fajkę zawsze, co śmierdziało na cały kocioł tym jego paskudztwem. - mówił, zupełnie jakby teraz nie śmierdziało. Tymczasem stojący za szynkiem barman zastanawiał się dłuższą chwilę nad ostatnim pytaniem.
- Kontakt...hmm... no... - zamyślił się. Ludzie, którzy tu przychodzili byli z innej gliny. Komórki, e-maile to było coś czego nigdy nie musieli używać i nie spieszno było im do tego, żeby się tego nauczyć.
- Nie pomogę Ci. Ale na pewno w końcu tu przyjdzie. Tylko jak ta jego rodzina wyjedzie pewnie. - na te słowa drugi z mężczyzn ochoczo pokiwał głową. - Tak tak będzie, Conroya nigdy nie zmogło żadne choróbsko czy inna zaraz. Ale jak mu pewnikiem kobitka na głowę wlazła, to go nie wypuści coby czynił honory pana domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zielone serce   

Powrót do góry Go down
 
Zielone serce
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Przeklęta Wioska :: Fabuła-
Skocz do: