Przeklęta Wioska

Kameralna sesja RPG na forum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | 
 

 Zielone oczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Lis 24, 2017 12:06 pm

Niestety, źródło światła nie pozwalało na to by zobaczyć kamienne okruszki. Dźwięk nie cichł, wwiercając się w mózgi zupełnie tak jak w tą płytę kamienia znajdującą się nad nimi.
Pies wykonał polecenie i razem z trzema postaciami wpatrywał się (nosem, ale zawsze) w otwory. Komórka pozwoliła potwierdzić jak regularnie są rozmieszczone, kolczyk dopomógł w ocenie, że są mniej więcej tej samej, kilkucentymetrowej długości. Jubilerskie oko Raisy mogło ocenić, że zmieściłyby się tam palce 10, góra 11. Manipulowanie kolczykiem nie zdołało wychwycić jakichkolwiek głębień w środku, odchodzących od głównego trzpienia.

Gdzieś w okolicach schodków prowadzących do czaszkowego tronu upadł kamień. A potem następny. Prócz niegasnącego skrobotania, do uszu kobiet dobiegło również coś na kształt bulgotu - wszystko z tego samego źródła dźwięku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Lis 24, 2017 11:59 pm

- Aż kusi wsadzić tam palucha.. - spojrzała w otwór, który miała obok siebie. One trzy, trzy otwory.
- Ale takie male jakieś chyba.. - zawyrokowała, mając przy nim palec ,którym wcześniej przesuwała po wierzchu koła otworu. Nie zdołała powiedzieć nic więcej, bo z sufitu poleciało więcej niż okruszki.. Odwrocila się w stronę dźwięku.
- To co bylo o tej wojnie...? - zpytała, retorycznie. Dźwieki były dziwne..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Nie Lis 26, 2017 6:14 pm

To już specjalnie wyjścia nie miały, ten huk spadającego sklepienia nie dawał im pola manewru. Nie przetrwały rzezi, żeby teraz zawalił się na nie kompleks.
- Nic innego nie mam pomysłu co tam włożyć, jak nie palec. Ze spadającym głazem walczyć nie ma jak.
Raisa wybrała otwór, który stanowił jeden z dolnych rogów podstawy trójkąta, którego wierzchołki wyznaczyły dziury i wsunęła tam palec wskazujący, próbowała wyczuć czy może jest ta coś, co mogło im umknąć, gdy Salome badała kolczykiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Lis 27, 2017 11:59 am

Raisa wybadała wnętrze otworu swoim palcem, choć nie wskazującym a serdecznym - okazał się on bowiem wewnątrz węższy niż zdawał się z ich perspektywy. Wyczuła delikatne, nieco regularne chropowatości, sugerujące w jaki sposób powinny wyglądać bolce stanowiące klucz w tym dziwacznym zamku. Byłyby to trzy pręty, wcale nie gładkie, ale zawierające maluteńkie wypustki jak w starej pozytywce. Cóż. Ktoś to musiał zamknąć, ktoś też raczej musiał mieć klucz, żeby stąd wyjść. Ten ktoś raczej nie przewidział, że zostanie w tym miejscu zabity - zakładając, że żadna z nich nie miała takich bolców, czy choćby jednego przy sobie (co po krótkim sprawdzeniu kieszeni łatwo można było ustalić, że niestety nie). Kilka kamieni z sufitu jeszcze się osunęło, jednak rozważania i deliberacje nad otworami przerwało głuche plaśnięcie. Jednocześnie... skrobot ustał.
I tylko życzliwe, elektroniczne pingnięcie poinformowało Raisę, że niedługo bateria się rozładuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Lis 27, 2017 9:20 pm

Wsadziła palec w inną dziurę, czując to samo co Raisa. Spojrzała na nią marszcząc brwi.
- Nie palce -stwierdziła definitywnie. Spojrzała po ciałach - Ale ktoś to zamknąc musiał, nie? I być moze od środka. Więc musi mieć klucz.. - jej uwagę przykuło najpierw cisza od strony sufitu.. A potem plaśnięcie. Brzmiało jak ciało? Jak coś co nie jest kamieniem? Uniosła brwi. No ładnie. Złapała mocniej za miecz.
A na to bateria.. Oh. Świetnie. Spojrzała na kobeite obok siebie. I co teraz..? Coś tu spadło, potrzebują klucza, stracą zaraz światlo. Odetchnęła głęboko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sro Lis 29, 2017 12:17 pm

Raisa skupiła się na otworze.
- Cienki pręt, z wypustkami. Trzy gwoli ścisłości - dodała. Kid wyczuła to samo. Obejrzała się na sale.
- Przeszukajmy ciała, jeśli ktoś chciał uciec, to może trafimy na niego bliżej drzwi - wzruszyła ramionami, jeśli trafią pechowo, to pręty-klucze mogą być rozsiane po całej trupiarni.
Raisa kucnęła przy najbliższych ciałach w jednej ręce miała telefon z wyczerpującą się baterią, a drugą macała zwłoki. Sufit szedł na drugi plan, jedna rzecz do przejmowania się na raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Czw Lis 30, 2017 9:26 am

Plaśnięcie zdecydowanie nie było kamieniem, a gdyby Kod była lekarzem to bardzo prawdopodobne, że byłaby w stanie oszacować ile kości pękło przy tym upadku. A jednak gdy zaczęły przeszukiwać ciała usłyszały jednostajne szuranie, przy czym rudowłosa miała wrażenie że cały czas coś gdzieś na dnimi drapie, a pył i okruszki spadają na ziemię.
Przeszukały kilkanaście osób. Było to o tyle proste, że tuniki nie miały kieszeni tylko pas z jutowej liny. Wyróżniający się ubiorem byli na dorośli i na szyjach zawieszone mieli medaliony z celtyckim znaliem trójcy. Raisa mogła zwrócić też uwagę na to, że Ci których omijała wyglądali jak margines marginesu. Brudni odziani w rzeczy wskazujące na bezdomność czy nałóg. Biedni, schorowani i martwi. Wśród nich było też kilkoro dzieci.

Dłoń zaciśnięta na rękojeści poczuła wibracje i głód, obojczyk jubilerki znów potraktowany był punktowym ciepłem. Zbliżająca się panika nie nadeszła, Nawet mimo kolejnych rozpaczliwych próśb komórki o naładowanie. W świetlną łunę wkroczył zdeformowany potwór, ludzkie męskie ciało, rozkładające się ze śladem licznych złamań. Z pękniętej czaszki nieco groteskowo zwisało oko. Brudny, śmierdzący mułem i kanałami, szedł czy raczej ociężale pełzał w kierunku kobiet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Czw Lis 30, 2017 8:07 pm

Pomagała kobietom przeszukiwać ciała. Niczego nie odkryła, nie okazała się być w niczym przydatna.
Podniosła oczy. Na ułamek sekundy ją zmroziło. Każda szara komórka mieszkająca w jej czaszce krzyczała, że to co czołga się w jej stronę nie ma prawa bytu... nie ma prawa żyć, ruszać się... wiele razy widziała zmasakrowanych ludzi i zwierzęta, te drugie również masakrowała sama. Znała tak orientacyjnie zdolności ssaczego organizmu.
Ten człowiek, to coś. Nie miało prawa się ruszać! Nie. Miało. Prawa.
Obecność dziwnego stworzenia wzbudzała w niej strach i gniew równocześnie. Salome irytowała się niczym dziecko próbujące wcisnąć niepasujący nigdzie puzel pomiędzy resztę układanki.
Po raz kolejny dzisiejszego dnia bądź nocy poczuła bolesny brak broni. Znowu odruchowo sięgnęła do pasa aby napotkać tam pustkę. Zaklęła cicho. Potem pomyślała o psie i równie szybko z niego zrezygnowała. Ten stwór nie pasował do układanki. Poczuła strach o swoją sukę. Zaatakowała więc sama. Przebyła szybko dwa kroki w stronę pełzającego stwora i swoim wielkim ala wojskowym buciorem kopnęła go w rozpadającą się czaszkę niczym. Zupełnie jakby grała w nożną, tyle że piłka była ludzką rozkładającą się głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Gru 01, 2017 8:00 pm

Poszukiwania nic nie daly, w pewnym momencie nawet nie przeszkadzało jej przerzucanie ciał, nie robiło jej się niedobrze.. Pracowała w sumie na ślepo, ale nie było innego wyjścia, lekkie swiatlo dawal umierajacy telefon Raisy. Póki.. poki to coś nie weszlo w plame światła. Zacisnęła dłoń mocniej na mieczu, czując jak ten wibruje, jakby... z podniecenia. Wyprostowała się, cofnęła o krok łapiąc broń w obie dłonie, zbyt wystraszona by zareagować tak szybko jak Salome. Jeśli to.. byłoby żywe.. a być nie mogło, to musialoby być.. bardzo, bardzo zmotywowane do dzałania. Ale nie żyło.. nie moglo..
Salome jednak zajęła się sprawą bardzo szybko. Kid powiodła spojrzeniem w ciemnosc, jesli głowa odskoczyla od ciala.. Potem uniosła wzrok na sufit.
- Tam dalej coś skrobie. A jeśli to więcej.. takich jak ten.. - aż ją otrząsneło - Trzeba znalexć ten klucz - rozejrzala sie troche bezradnie.
- A co jesli jest gdzies idziej..? Za tym na czym siedziałam? A jesli nie ma go wcale i zamkneito nas z zewnatrz? - zastanawiala sie na glos, szukajac rozwiazan.
- Jestes w staie poswiecic tam, skad dochodzi skrobanie? - zwrocila sie do Raisy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sob Gru 02, 2017 10:15 am

Błyskawiczna reakcja Salome przyniosła momentalne skutki - szyja nadwerężona już konkretnie wcześniejszym upadkiem nie wytrzymała i krótkim trachnięciem rozpała się. Martwa skóra i mięśnie nie wytrzymały siły uderzenia i rzeczywiście głowa z impetem poleciała zgodnie z trajektorią wynikającą z uderzenia. Reszta ciała zachwiała się i upadła.
Przeszukane zwłoki znajdowały się bezpośrednio przy potencjalnym wyjściu, bliżej ściany. Wszystkie kobiety wiedziały, że jest ich więcej. Skopanie wroga dawało im trochę czasu, jednak poczucie sukcesu nie trwało długo - łuna z latarki dotarła do granicy widzialności przy suficie. Było tam dobre sześć siedem metrów wzwyż. Trudno było ocenić w którym miejscu nawet jest otwór. Raisa miała wrażenie, że dostrzega fragment sklepienia, który jakby się rusza. Jak gdyby kopiące ręce, czy łapy, czy co to mogło być, próbowały powiększyć otwór.
Komórka niewzruszenie wydała z siebie kolejny sygnał domagający się podłączenia do zasilania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Nie Gru 03, 2017 12:49 pm

Zaraz stracą światło, tych stworów jest więcej i to z nimi miały prowadzić wojnę? Jeśli miała nadejść panika to właśnie był dobry moment, zamiast tego poczuła znowu ciepło. Raisa na chwilę przerwała przeszukiwania ciała i wolną ręką sięgnęła do wisiorka, najwyraźniej dawał sygnał w razie niebezpieczeństwa, ze słabym wyprzedzeniem. Zaraz się podniosła się i zrobiła kilka kroków w stronę, z której dochodziło skrobotanie, zgodnie z prośbą Kid.
- Próbują się dostać - wskazała pozostałym miejsca, w których widziała zarysy kończyn, ruchy. To i jest problem, Salome dała sobie radę kopniakiem z jednym, ale jednym na raz, a tam im się zbliża horda.
- Nie wiem, tutaj nic, jeśli ktoś zamknął od tamtej strony, to może tam jest? Wiedział co robi - ale Raisa wróciła do przeszukiwania ciał trochę oddalonych, jeśli to nie przyniesie skutku i będzie miała możliwość to faktycznie spróbuje dostać się do siedziska, gdzie się ocknęła Kid.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Gru 04, 2017 12:09 am

- do cholery, nie wierze ze tu nie ma swiatla - warknela patrzac w gore, nei widzac stworow..
- Nie wiem czy to ma sens. Pójde od razu do siedziska. I tak zaraz stracimy latarke - stwierdziła. Niosąc miecz przesuwala sie ostrożnie w strone siedziska. Najlepiej z reka przy scianie jesli yla taka mozliwosc. Szukała.. pochodni? latarni?
- Może którys ma zapałki albo krzesiwo? - spojrzała na Raisę - jakbyś znalazla to zabierz moze, przyda się.. Jak macie w ogole na imie? - zatrzymala sie w swojej wedrowce i spojrzała na kobeity - Jestem Kid - jesli te odpowiedziały to ruszyla dalej - zamierzała dostac sie do miejsca gdzie sie przebudzila i tam poszukać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Gru 04, 2017 10:43 am

Raisa w swoich poszukiwaniach obrała ten sam kierunek, który Kid - w stronę Salome i martwego.. ponownie martwego człowieka (?),oraz dalej po linii prostej w kierunku kamiennego tronu. Rudowłosa prędko zorientowała się, że gdyby chciała iść przy ścianie, musiałaby nieco nadłożyć drogi i pozbawić się źródła światła, nawet jeśli i ono miało się na wykończeniu. Wyminąwszy nieco Salome i nowego trupa, weszły w strefę obrażeń siekano-rozpłatujących. Pod jedną z nich mignęłp jubilerce coś na kształt trzonka, który był fragmentem pochodni. Leżała ona pod jedną z osób w archaicznej tunice. W kręgu światła pojawiły się też schody i górujące nad wszystkim siedzisko. Kid jeszcze gdy do nich nie dotarła, zauważyła, że u ich stóp leży rosły mężczyzna z ogoloną czaszką. Jego szata była czarna, przewiązana jasnym pasem. Leżał na brzuchu, więc nie mogła dostrzec jego twarzy, ale zdawało jej się, że w dłoni trzyma coś.. jakiś kij, czy kostur...?
Tymczasem skrobotanie ustało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Gru 04, 2017 4:51 pm

Salome wyzywająco zwracała swoje spojrzenie ku górze. W prawdzie nie widziała większej ilości stworów ale nabuzowana adrenaliną czekała na atak... który nie nastąpił. Spojrzała jeszcze raz na człowieka bez głowy na tyle na ile pozwalało jej bardzo słabiutkie światło telefonu Raisy. Cóż to za gówno... szturchnęła trupa raz jeszcze raz czubkiem buta sprawdzając czy aby na pewno to co martwe nie powstanie i ruszyła za pozostałymi towarzyszkami rozglądając się czujnie.
- Salome przedstawiła się... a skoro znała już imię swojej nowej koleżanki... - Kid pożyczysz mi miecz? - spytała prosto z mostu patrząc na kawłek stali jakby był to conajmniej trzy piętrowy tort czekoladowy a ona była strasznie głoda... podczas okresu w dodatku. Abramo nie miała oporów, ba! Cały ten rozpadający trup gdzieś tam pod grubą warstewką strachu o swoje życie wzbudził w niej uczucie niemalże dziecięcej radości... i coś tam gdzieś bardzo głęboko krzyczało o jeszcze.
Wy dziewczęta myślcie, Szalą będzie bodyguardem.
Póki co jednak zdecydowana przecisnęła się koło dziewczyn wysuwając się na szpicę. Podeszła do ogolonego mężczyzny i go również trąciła buciorem sprawdzając, czy ten na pewno nie zamierza wstać.
- Ocho zrobiło się cicho – zwróciła uwagę na pewną oczywistość
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Wto Gru 05, 2017 9:34 pm

Średnio był czas i warunki, aby dodawać, że miło się poznać i w ogóle, być może za moment nie będą musiały zaprzątać sobie głowę takimi sprawami.
- Raisa - przedstawiła się, w sumie już drugi raz odkąd oprzytomniała w tej krypcie.
- Widziałam przy sklepieniu jakiś zarys, ruch jakby łapy, ręce powiększające otwór. Próbują się tutaj przedostać - mówiąc to na chwilę przerywa przeszukiwanie zwłok i znowu spogląda w tamtą stronę. Znowu wróciła do przepatrywania, gdy dostrzegła jakiś fragment, złapała pochodnie, no jak na życzenie. Sprawdziła czy nie ma przy najbliższych zwłokach zapałek, krzesiwa, zapalniczki.
- Znalazłam pochodnie - dodała, gdy podeszła do dziewczyn przy mężczyźnie w tunice.
- Umiesz się posługiwać mieczem? - zwróciła się do Salome, gdy ta wyskoczyła z tą pożyczką.
Raisa popatrzyła po odróżniających się zwłokach, innych od reszty, które sprawdzała dotychczas. A potem nastała cisza, niedobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sro Gru 06, 2017 10:50 am

Trącone przez buta Salome trupy pozostały trupami i to takimi nieruszającymi się. Kid podeszła do niej, wyraźnie zainteresowana kosturem leżącym pod łysym mężczyznom. Na pytanie o miecz przecząco pokręciła głową, nie mając najwidoczniej zamiaru rozstawać się z przedmiotem. Nawet jeśli nie wyglądała na taką, która bez problemu go użyje. Odwróciła zwłoki, z których na kamiennąpowierzchnię rozlały się wnętrzności otoczone brunatno-zielonym śluzem. Zemdlona rudowłosa odsunęła się w odruchu o krok, zaś policjantka mogła zwrócić uwagę na fakt, iż twarz denata nie wyraża ani wściekłości czy strachu. Zdawał się być w chwili śmierci bezbrzeżnie zaskoczony.

Tymczasem Raisie udało się znaleźć zapałki, niestety były one w całości zalane krwią, przez co nie było możliwości ich odpalić. Ale jeśli u jednego dało się znaleźć pochodnie i coś do jej zapalenia, dawało to choć cień nadziei. Rozważania o czymś do podpalenia pochodni przerwało powracające wrażenie wypalanej dziury w obojczyku. Jej towarzyszki przypatrywały się trupowi znajdującemu się tuż przy schodach. Jubilerka jak sroka, mimo kiepskiej widoczności zwróciła uwagę na fakt, że przy jasnym pasie coś chyba błysnęło. Jakiś doczepiony przedmiot wielkości kostki rubika, choć ewidentnie o trójkątnym kształcie. Już chciała podejć by przyjrzeć się kolejnemu znalezisku gdy...

bibip...

...ostatni sygnał, ostatnia sekunda. Światło zgasło.
Jak na zawołanie hałas z góry powrócił z nową siłą. Już nie skrobot, nie gulgotanie, a szuranie, przesuwanie, ocieranie się materiału o materiał, przy akompaniamencie sypiących się kamiennych okruchów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sro Gru 06, 2017 4:39 pm

- Kurwa - skomentowała tylko, nie widząc już nic. Złapała miecz mocniej, o nie, nie odda go, nie ma takiej opcji.
- Czyli jest pochodnia, ale zapałki nam nie pomogą. Telefon jest teraz na nic. Chyba, że chcesz nim rzucić w cokolwiek co zejdzie do nas z góry. - Zmruzyla oczy, jakby to mialo pomoc, chociaż zapewne i tak i tak nie widziała nic.
Otrząsnęła się, znów słyszac co sie dzieje. Nie wiedziała co robic. Zapałki na nic, pochodnia na nic, ciemno jak w dupie.
- Idziemy w strone krzesla zobaczyc co dalej? I tak nie mamy chyba wyjscia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Czw Gru 07, 2017 9:51 pm

Pochodnia teraz na nic im się nie zda, ale Raisa nie zamierzała jej porzucać. Wisiorek dał o sobie znać, gdyby jeszcze poza grzaniem by się zaświecił, to byłoby nawet miło. Na razie rąk wolnych nie miała, to pozwalała sobie dalej wypalać skórę. Tym bardziej, że coś dostrzegła przy pasie wypatroszonego łysego kapłana, tak sobie go technicznie nazwała.
- Coś ma przy pasie - odezwała się, bo chyba jej towarzyski miały od niej gorszy wzrok.
Telefon padł, więc wsunęła go do kieszeni i ruszyła tam, gdzie przez chwilę widziała błysk. Trochę na ślepo starała się wymacać pas, gorzej jak trafiła na wnętrzności. Wytrze ręce w tunikę umrzyka, aby tylko znaleźć tę srebrną kostkę.
- Jeśli są wrażliwe na ruch, to rzucanie zda się na coś - odpowiedziała Kid. Zawsze coś. Szczególnie, że było słychać przyspieszony ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Gru 08, 2017 8:29 am

Salome przywołała do siebie psa, który stał kilka kroków za nimi. Kiedy Kid odmówiła jej użyczenia broni, bez większego zastanowienia sięgnęła po kostur. Nie był to przypadkowy patyk, drewno było pieczołowicie wyszlifowane, na końcu znajdującym się od strony głowy były doczepione trzy olbrzymie czarne pióra. O dziwo upadek nie złamał ich, a krew i inne trupie wydzieliny nie zabrudziła.
Tyle zdąrzyła zobaczyć, bowiem komórka poddała soę w tej nierównej walce i zapadła ciemność. Orientacyjnie policjantka stała tuż przy schodach więc po omacku zaczęła szukać czegoś co przypominało mechanizm mogący otworzyć dla nich wyjście. Bestia rozwarczała się na dobre, kłapiąc potężną szczęką, ale trwała przy boku swojej pani zgodnie z wydanym poleceniem.
Tymczasem Raisa dzierżąc wciąż zgaszoną pochodnię dopadła do zwłok pana łysego. Zapamiętany obraz pozwolił jej się ledwie otrzeć o trzewia, ręka pewnie sięgnęła ku trójkątnej kości. Ta, bez większych oporów zaczęła się po naciśnięciu składać odsłaniając trzy profilowane pręty.
Szuranie nie ustawało a Kid mimo ciemności mogła bez problemu usłyszeć i wyobrazić sobie miejsce spływających ku nim przeciwników. Jakieś 2 metry za nimi, na miejscu gdzie zleciał pierwszy z nich. Szuranie jak tworzący się sopel. Miecz wibrował coraz bardziej, rudowlosa uslyszała gdzieś w oddali staroceltycką pieśń, którą przed laty śpiewała jej babcia.
Zapadnie zmrok i wtedy Ty
Oddasz swe serce królowej
Oddasz swe serce pełne krwi
By mogło narodzić się nowe...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Gru 08, 2017 10:23 pm

Na moment zignorowała to, co się działo wokół. Kiedy kostka wypuściła pręty, która wcześniej przykucnęła przy zwłokach i przełożyła sobie pochodnie w zgięcie między nogami, a brzuchem, wolnymi dłoniami wymacała trzy trzpienie. Szczupłe, jak jej alce serdeczny oraz wypustki czy bolce, od razu pomyślała o portalu, ich trójkątny rozstaw pasowałby.
- Mam klucz do portalu - odezwała się do dziewczyn. - Musimy się wycofać do drzwi.
Raisa z powrotem do ręki przekłada pochodnię i podniosi się. Obróciła się w stronę, w którą uważała, że był portal.
- Nie rozdzielajmy się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Gru 08, 2017 11:28 pm

Salome bezsilnie starała się jeszcze ardziej poszerzyć swoją szparę powiekową. Jakby bardzo się nie starała, brak światła uniemożliwiał jejk zobaczenie nawet konturów przedmiotów. Czubkami palców omacywała schody przed sobą. Klnęła jak szewc pod nosem i na zmianę uspokajała psa mrukliwymi cichymi komendami. Nie było jej do śmiechu... Czuła jak krew buzuje jej w żyłach, jak serce przyspiesza. Zaschło jej w ustach. Ta ciemność ta bezsilność... czyżby Salome czuła... strach?
Och dobra nowina! Świtenie! Salome obróciła się w stronę koleżanki, a raczej jej głosu. Tak szybko jak to możliwe bez spektakularnej wywrotki zeszłą tych pare stopni w dół.
- Dobry pomysł. - mruknęła niezbyt entuzjastycznie, starając się ukryć swój rozedrgany głos. W ciemności... otoczona przez stworzenia których istnienia nie potrafiła sobie wytłumaczyć czuła się bezradna.Nie lubiłą tego uczucia, nie chciałą się tak czuć. Zacisnęła zęby i złapała Raisę za tył koszulki, uważając anby się nie potknąć przeszła przed nią. - Pójdę przodem. - oznajmiła unosząc kostur trzymany oburącz. Napięła mięśnie i zrobiła pierwszy krok. Wyciągała stopy deliaktnie starając się wybadać przeszkody. Ruszyła do przodu w kierunku w stronę któego odwrócona była Raisa. Nasłuchiwała bacznie. Niech no tylko coś szurnie! Salome gwarantuje, że szurnie po raz ostatni w swoim nie życiu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pią Gru 08, 2017 11:41 pm

- Może którys z ubranych normalnie trupow ma zapalniczke albo zapalki? - zasugerowala, w ciemnosci unosząc miecz i zaciskajac na nim palce.
Słyszała co dzieje się te dwa metry dalej, aż za dobrze. Nie spodziewała sie jednak usłyszeć pieśni, którą znała doskonale.. I prawie zaczęła nucić.
- Miecz wibruje.. ktoś śpiewa.. słyszycie..? - obejrzała się na kobiety, ale zapewne podeszła do nich.
- Złapmy sie jakoś. Za ubrania - zasugerowała i postarała sie wymacać Raisę czy Salome, obojętnie. W ten sposob chociaz sie nie rozdzielą.
- Idziemy wężykiem czy na szerokość?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Sob Gru 09, 2017 3:08 pm

Salome niestety nie pomogły bardziej otworzone oczy - w ciemnościach mogła posiłkować się tylko pozostałymi zmysłami, a i te na niewiele się zdały. Woń zgnilizny i rozprutych flaków, mieszał się z wilgocią i nowym zapachem typowym dla miejskich kanałów. Tuż przed schodami natrafiła na rowki w podłożu, miniaturowe rynienki, na które wcześniej zwróciła uwagę Raisa. Zdawało się, że wgłębienia idą dalej, jakby "pod" pierwszy stopień. Z racji szybkości badania obiektu i idącej za tym pobieżności, nie zastanawiała się nad tym dłużej, bo nijak nie dało się tego przesunąć czy nacisnąć. Z resztą nie było czasu - cofnęła się bowiem, jak tylko usłyszała informację o znalezionym kluczu. Mogło jej się wydać nieco dziwne, że tak zwyczajnie wyglądająca dziewczyna, której jeszcze przed chwilą przecież groziła, zachowuje zimną krew, gdy na jej własnym karku jeżyły się już włoski.

Dla Raisy odwrócenie się ku miejscu gdzie był portal nie było wcale takie trudne. Oceniła, że powinny go mieć właściwie za plecami, no może nieco po prawej - na tyle na ile jej udało się zapamiętać rozkład pomieszczenia. W ciemności poczuła jak, może nieco zbyt mocno, łapie ją Salome i przepycha do tyłu, za siebie, chcąc niejako osłonić nową kompankę przed potencjalnym zagrożeniem. Gdzieś obok przemieściło się również to wielkie okrwawione bydle, z którego dobywał się coraz mocniej ostrzegawczy warkot. Na wpół odruchowo chwyciła za skórzaną kurtkę, czując jak obojczyk pali ją żywym ogniem. Ciepło rozchodziło się promieniście obejmując przednie żebra, zachodząc coraz dalej, nieco w dół, aż po biodra.

Wymacanie "Raisy czy Salome obojętnie" przez Kid było bardzo proste - nawet nie musiała postąpić krok w przód, bowiem policjantka wepchnęła się między nią, a jubilerkę. Wystarczyło zatem wyciągnąć lewą rękę, by położyć ją na barku kobiety. Nieco niżej, tuż obok policjantki, warkot psa przerodził się w zajadłe ujadanie, które sprawiło, że słyszana piosenka odeszła jeszcze bardziej w tło, na samą granicę postrzegania. Słyszana - co trzeba zaznaczyć - tylko przez rudowłosą. Zaraz potem poczuła, że ktoś łapie ją mocno za plecy, jakby próbował jej zgnieść łopatkę. Mieli się złapać, ale przcież była ich tylko trójka, a nie czwórka, prawda?

W tej jednej chwili wydarzyło się coś jeszcze. Ogarnęło je intensywne doświadczenie, przypominające odczucie pochodzące z wizji, jaką każda z nich miała przed przebudzeniem. Salome poczuła, jak na jej barki spływa ciepło, obejmując mostek i szyję. Spokój objął jej spanikowane serce, pozostawiając już tylko czystą żądze krwi. Podobnie Kid miała wrażenie, że ból jaki powinna czuć z powodu miażdżącego uścisku, jest tak na prawdę przyjemną falą płynącą wzdłuż kręgosłupa aż po nasadę pleców, po czym rozlewającym się na uda aż do kolan. Co więcej otoczyła je delikatna błękitna poświata - u Salome było to coś na kształt kołnierza podświetlającego jej twarz, u Kid były to kolana wystające spod szaty. Pasy, o które wcześniej tak agresywnie dopytywała Sal błyszczały teraz, znajdując się jak się okazało, nie tylko na nogach rudowłosej.
Raisa obserwująca to wszystko z tyłu, miała wrażenie, że malunki na skórze towarzyszek delikatnie poruszają się. Odczucie przypominało może nawet aż nazbyt to, które towarzyszyło jej przy obserwacji kamienia kilka godzin (?) temu. Jej oczy, zwróciwszy się na dalszy plan dostrzegły tuż za Kid wykręconą grymasem wściekłości kobiecą twarz oblepioną szlamem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raisa Lorne

avatar

Liczba postów : 25
Join date : 18/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Gru 11, 2017 7:45 pm

Przyjęła z ulgą, że znowu są razem, tym bardziej że co raz bliżej były zombie.
- Nie słyszę śpiewu - zdążyła odpowiedzieć, bo uciążliwe gorąco bijące od naszyjnika przyciągało jej uwagę. Już chciała się skarcić, że traci czas na to, zamiast kierować się do drzwi, gdy jej towarzyszki rozbłysły. Rozbłysk to za mocne określenie, ale ta poświata była wszystkim, co miały. Na poruszenia wzorów się skrzywiła i machinalnie sięgnęła do wisiorka, jednak nie mogła wiele zrobić - obie dłonie miała zajęte, tym bardziej teraz, gdy z łańcuszka zniknęło zapięcie, więc musiała by zawieszkę stale trzymać.
- Kid, za tobą - mówi wyraźnie, gdy w ich poblasku widzi ożywione zwłoki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Salome Abramo

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Zielone oczy   Pon Gru 11, 2017 10:12 pm

Strach odpłynął. Zupełnie jakby ktoś wyjął korek z wanny i brudna śmierdząca woda opuściłą jej ciało. Co za ulga. Salomne wzięła głęboki wdech, rozluźniając się nieco. Pozostała tylko zdrowa czujność, bez śladu niedawnego przerażenia. Szur szur szur, no dalej zombiaczki, szurajcie bliżej. Oblizała się czując jak ślina napływa jej do ust, zupełnie jakby właśnie zobaczyła słodkie ciastko. Miała ochotę zatłuc wszytsko co się rusza. Wszystko w zasięgu wzroku... pomijając oczywiście towarzyszki za plecami. Je zostawi, z jakiegoś powodu czuła, że jeszcze się przydadzą.
Ki diabeł... pomyślała widząc słabą poświatę bijącą od swoich tatuaży. Już miała zacząć badać je dokładnie, zastanawiać się po raz kolejny nad sensem ich istnienia i powodem do dla których znajdują sie na jej ciele... Gdy usłyszała. "Kid uważaj"
Automatycznie się odwróciła, szybko przypominając sobie, że Kid to ta, która jest przednią. Zwróciła więc głowę w pierwotną stronę. Starała się odszukać zagrożenie  unosząc kija do góry. Jeśli jej się udało dostrzec paskudną twarz, nie zawahała przestąpić dwa kroki jeden na bok drugi ku stworzeniu i  uderzyć. Oczywiście od boku na którym znajdował się nieboszczyk, aby przypadkiem nie trzepnąć kosturem swojego sojusznika. Żądza krwi kazała jej zatłuc kijem paskudne zombie, a Salome nie miała nic przeciwko temu wewnętrznemu rozkazowi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zielone oczy   

Powrót do góry Go down
 
Zielone oczy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Zielone drzwi [Patronus]
» Zielone niebo. To co nigdy nie powinno się zdarzyć.
» Pole biwakowe
» Katakumby
» Zielone Urwisko

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Przeklęta Wioska :: Fabuła-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuSkocz do: