Przeklęta Wioska

Kameralna sesja RPG na forum.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | 
 

  Ciaran "Kid" McCoy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kid
Admin
avatar

Liczba postów : 24
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Ciaran "Kid" McCoy   Sob Sie 19, 2017 7:46 pm

Ciaran McCoy
Wiek: 29 lat
Zawód: mechanik samochodowy/motocyklowy
Pochodzenie: irlandzko-amerykańskie

Zajęty wizerunek
Brigid Brannagh

Pozostałe PW
0

CECHY FIZYCZNE
Siła OOO  
Zręczność OOOO  
Wytrzymałość OOO

CECHY SPOŁECZNE
Charyzma OOO  
Manipulacja OOO
Wygląd OO

CECHY UMYSŁOWE
Percepcja OO  
Inteligencja OO  
Spryt OO

TALENTY
Autorytet OO
Bójka OOO  
Czujność O  
Ekspresja -  
Empatia -  
Przebiegłość O  
Uniki -
Wysportowanie O  
Zastraszanie -
Znajomość Półświatka  OO

UMIEJĘTNOŚCI
Broń Palna OOO
Etykieta -  
Krycie się OOO  
Oswajanie -  
Prowadzenie OOOO
Rzemiosło OO    
Sztuka Przetrwania O  
Walka Wręcz O  
Występy Publiczne -    
Zabezpieczenia -

WIEDZA
Finanse -  
Informatyka O  
Lingwistyka -  
Medycyna OOO
Nauka -
Okultyzm -
Polityka -  
Prawo O  
Śledztwo -
Wykształcenie -


BIOGRAFIA
Iain "Old Yeller" McCoy zawsze twierdził, że gdyby jego ukochana Zielona Wyspa miała kiedyś magicznie przybrać wygląd kobiety, wyglądałaby tak jak jego córka. Pomijając aspekt logiki i zważając na to, że Wyspa Irlandia to miejsce na wskroś magiczne, cokolwiek by na ten temat mówili pragmatycy, gdyby tak się stało, miałaby nieposkromiony charakter, silny jak skaliste kości wyspy kręgosłup (nie do końca moralny) i zawsze wiedziałaby czego chce, nie wahając się i nie kwestionując raz podjętej przez siebie decyzji. Byłaby też na wskroś irlandzka z wyglądu. Z jasnorudymi włosami w postaci świderków, równie nie do poskromienia jak charakter, szaro-zielonymi oczami koloru irlandzkich mchów i złocistymi piegami na bezczelnym nosie. O zdecydowanych rysach twarzy, szerokim uśmiechu pełnych ust i kanciastej dolnej szczęce znamionującej waleczny charakter.
Taka była Kid. Jego osobista Irlandia. Od dnia w którym przyszła na świat na Wyspie, w Killarney, w hrabstwie Kerry. "Old Yeller", mieszkający tam z żoną - pół irlandzkiej pół amerykańskiej krwi (co czyniło Kid w 2/3 Irlandką, ale nie czepiajmy się szczegółów) zawsze wiedziała czego i kiedy chce. Czy to chodziło o rodzaj kaszki na śniadanie, czy, wiele lat później, o wybór zawodu i zdecydowane zerwanie z katolicyzmem i zwrócenie się całkowicie w kierunku wiary przodków. I nie było nikogo, kto próbowałby dziewczynie wyperswadować jej wybory. Wręcz przeciwnie: udowadniała całe swe życie na tyle wyraźnie, że wie, czego chce i konsekwentnie do tego dążąc zdobywała, co chce, że w sprawach własnej przyszłości też nie mogła się mylić.
Wyrastając w warsztacie mechanika i pod opieką artystki folkowej (Ginger McNamarra McCoy była tak artystyczną duszą jak praktyczny był jej mąż) nie mogło więc wyjść z niej nic innego, jak istota nieprzeciętna, łącząca w sobie cechy ofiarowane przez ojca i matkę. Ta drugą zresztą straciła w wieku 14 lat z powodu ciężkiej choroby, na którą nie ma lekarstwa chociaż, jak twierdziła gorzko "każdego dnia potrafią wymyślać nowe sposoby mordowania się nawzajem za pomocą różnych narzędzi, ale z rakiem jakoś nikt sobie poradzić nie może". Strata matki bezpośrednio wpłynęła na odrzucenie wszystkiego co wpajano jej w szkółce katolickiej na temat bezinteresownej miłości Boga, a ojciec, cierpiący po stracie żony równie mocno jak córka, cichcem popierał wzrost jej zainteresowań starą wiarą.
Wniosek o apostazję złożyła już w Anglii, w Londynie, gdzie przenieśli się w dwa lata po śmierci matki. Oficjalnie dlatego, że za wiele rzeczy w domu przypominało im jej stratę, mniej oficjalnie - ponieważ Ian McCoy zbytnio mieszał się w sprawy IRA wspierając buntowników, ktoś wziął go na muszkę i trzeba było znikać, albo zapłacić głową.
Z przeprowadzką też było trochę zabawy i nim dano im spokój, minęło parę lat. Zawarto też parę paktów na mocy których McCoyowie w końcu wywalczyli dla siebie mały warsztat w jednej z podmiejskich dzielnic Londynu i spokojne życie. Tam właśnie Kid załapała bakcyla motocyklowego już na dobre.
Mechanikiem była zawsze dobrym, przesiadując całymi godzinami w warsztacie ojca i patrząc jak on pracuje, przy tym ucząc się fachu. Jednak to ryk Harleya, który na własne uszy usłyszała pierwszy raz, w warsztacie, gdzie przyjechał, prowadzony przez zarośniętego kolesia w skórzanej kamizelce z logiem śmierci z kosą i starą sznitą od noża na twarzy (wyglądającą jak tzw. "uśmiech z Glasgow", czym właśnie była, jak się potem okazało), sprawił, że zabiło jej mocniej serce.
Jedno doprowadziło do drugiego. Motocyklista, członek klubu motocyklowego, zaczepiony, opowiedział jej sporo ciekawych rzeczy, przewiózł na swoim potworze i za jednym zamachem zdobył groupie dla swego klubu, dziewczynę dla siebie, a świat klubów motocyklowych wzbogacił o nową fankę. Gdyby chociaż na byciu groupie się skończyło...
Kid szybko wsiąknęła w towarzystwo, zamiast jednak zostać jedną z panienek "Demonów z Creek", zaczęła oszczędzać na własny motor. Nim skończyła 19 lat miała już pierwsze, poważniejsze kontakty, własnego ryczącego potwora na dwóch kołach i kilkoro znajomych - przypadkiem samych kobiet - podzielających jej zainteresowanie stworzeniem nowego Klubu Motocyklowego. Od powstania "Piekielnych Kocic" dzieliły ją więc tylko trzy kroki i dwa zlecenia, które przebyły jednym susem, zawiązując klub i schodząc na ścieżkę bezprawia. Zlecenia dotyczyły szmuglu broni dla IRA, który wyszedł tak koncertowo, że Kid i jej Koty nawiązały z nimi stałą współpracę, rozszerzaną przez następne 10 lat na inne jednostki, nie do końca związane z Irlandzką Armią Republikańską. Tu i tam zaczął się też handel prochami i nielegalnymi medykamentami, ale działały na tyle sprytnie, że mimo tego iż Policja wzięła Kid i jej gang pod lupę, a coraz bardziej znany warsztat motocyklowo-samochodowy "McCoy i córka" (jako mający wprawną ekipę, która nawet trupa potrafi na nowo uruchomić, o ile bodaj jedna część w nim chodzi), zlokalizowany w Wandsworth, w dzielnicy Battersea, przeszedł wiele niespodziewanych nalotów, zawsze wychodzili z tego na czysto. Powiada się, że dzięki cynkom, bo "Kocice" kupiły kogoś u mundurowych, kto im sprzyjał, ale jest to niepotwierdzona informacja, którą najlepiej włożyć między bajki.

KM "Piekielne Kocice" jest więc od dziesięciu lat częścią panoramy podlondyńskiej i okolicznych nie dziwi już stadko odzianych w skórę kobiet jeżdżących na Harleyach tu i tam, poprzedzanych rykiem silników i prowadzonych przez rudą, niepoczesaną, każda jedna w kamizelce z ryczącym kotem wyskakującym z płomieni i nazwą Klubu pod logiem. Można je też spotkać całkiem często w warsztacie "McCoy i córka" gdzie Klub ma nieoficjalną siedzibę (i bar), grzebiących w silnikach rozmaitych pojazdów i tym sposobem legalnie zarabiających na warsztat, paliwo i utrzymanie pod przewodem "Old Yellera" McCoya.
A nielegalnie... któż to wie, gdzie stado kotów można spotkać i czy nie zeżrą cię żywcem, jeśli na nie trafisz...


CIEKAWOSTKI
   

  • Używane pseudonimy: "Kid", "Hydra", "Szefowa"
       
  • Liderka żeńskiego Klubu Motocyklowego "Piekielne kocice", z siedzibą w warsztacie samochodowym "McCoy i córka". Oficjalnie KM uchodzi wyłącznie za hobby zbuntowanych dziewczyn z Londynu i okolic. Nieoficjalnie "Koty" zajmują się handlem bronią, obrotem brudnym szmalem i substancjami nielegalnymi. Póki co policja nie ma na nie żadnych dowodów.
       
  • Wykazuje ogromne przywiązanie do kultury celtyckiej. Zawiera się to w płynnej znajomości gaelicu - języka przodków ojca, kultywowaniu tradycji religijnych NIE-chrześcijańskich. Jest więc starowiercą (jawnym, apostazję przeprowadziła oficjalnie w wieku 19 lat bez szczególnych sprzeciwów ze strony rodziny), na dodatek dumną z tego, obchodzącą w sposób tradycyjny wszystkie celtyckie święta.
  • Utrzymuje kontakty z IRA, prawdopodobnie zaopatruje ich w broń.
  • Jej angielski jest nacechowany irlandzkim akcentem i gaelickimi zwrotami, ale zrozumiały.
  • Przynajmniej raz w roku wraca na rodzinną wyspę. Odreagować życie wśród "angoli". Wyłącza wtedy komórkę i odcina się od wszystkiego. Po prostu jej przez tydzień nie ma dla nikogo i już.
  • Świetny mechanik jednośladów, szczególnie ciężkich motocykli typu Harley i Indian. Jeżeli maszyna nie jest absolutnym trupem - Kid potrafi postawić ją na nogi i podkręcić jej osiągi.
  • Całkiem dobry mechanik samochodowy.
  • Powiązana z KM "Demony z Creek" - brytyjskim klubem motocyklowym - charterem jednostki australijskiej, poprzez pakt o nieagresji i współpracy, możliwą wymianą członków, jak komuś zaczyna się palić pod dupą i musi zniknąć, handlem i przerzutem towaru za granicę.
  • Brak potwierdzonego istniejącego partnera lub partnerki. Posiada natomiast kota którego nazywa "Jax".
  • Żadna impreza celtycka nie może się bez niej odbyć. Czy to zwyczajne tańce i popijawa czy religijne święta celtyckie.
  • Pali jak smok, nie odmawia sobie whisky. Prochów za to nie bierze żadnych.
  • Bardzo lubi jeść, zupełnie nie umie gotować.
  • Zazwyczaj nosi się w dżinsowych lub skórzanych spodniach, ciężkich butach motocyklowych, koszulce, koszuli, obowiązkowo z kamizelką z logo klubu na plecach. Na przodzie ozdobiona naszywką "Piekielne Kocice" z lewej strony nad kieszenią, z prawej naszywką z napisem "Ceannard - Szefowa".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tkacz
Admin
avatar

Liczba postów : 30
Join date : 14/08/2017

PisanieTemat: Re: Ciaran "Kid" McCoy   Sob Sie 19, 2017 9:36 pm

To miała być zwykła przejażdżka. Tylko Ty, Twój motor i wiatr w rudych włosach... schowanych w kasku oczywiście. W pewnym momencie wieczór stał się tym ciekawszy, gdy nieoznakowany motocyklista się do Ciebie dołączył wymuszając coraz większą prędkość. Było to emocjonujące, hipnotyzujące, aż do momentu, kiedy towarzysz radośnie rozbił się o drzewo. Wiedziałaś doskonale, że nie powinien wyjść z tego żywy. Wiedziałaś choćby po tym, że jego maszyna przypominała rozgniecioną puszkę. Tym bardziej zaskakujące był moment kiedy odwalił wraka na bok i jak gdyby nic się podniósł. Pamiętasz, że mówił coś o jakiejś przesyłce i przysłudze, o jaką chce poprosić nadobną amazonkę. Pamiętasz, że zbliżał się do Ciebie zbyt stanowczo, pamiętasz chłód rękojeści colta, którego mimowolnie złapałaś. Pamiętasz jego zapach, przypominający ten jaki unosi się zaraz po burzy. A potem nastał tylko mrok, w którym jak fanfara rozbrzmiewał wrzask kruka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Ciaran "Kid" McCoy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Henry McCoy (Bestia)

Permissions in this forum:Możesz odpowiadać w tematach
Przeklęta Wioska :: Karty Postaci-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuSkocz do: